12.09.2005, 00:09
Witajcie!
Na wstępie muszę stwierdzić że mam w sobie taki nadmiar emocji (pozytywnych, rzecz jasna) że sam nie wiem od czego zaczšć.
Mylę że nad koncertem samym w sobie nie będę się rozpisywał, gdyż podejrzewam że każdy z nas odbierał go na swój sposób inaczej. Jedynš rzeczš do której mógłbym się przyczepić to taka że odtwarzanie podkładu muzycznego z tamy (lub z tego systemu) sprawiało nieco sztuczne wrażenie odbierajšc występowi autentycznoci. A zresztš, w końcu było to przecież niesamowite więto i psioczyć już nie będę!
Najmilej wspominać jednak będę to co wydarzyło się po koncercie. Umiechnęty i cierpliwy Jon do końca czekał aż wszystkich odbaruje autografami i zamieni kilka słów (że o fotkach już nie wspomnę). Najlepsze jest to że czekajšc na swojš kolejkę zastanawiałem się co tak naprawdę chciałbym temu facetowi przekazać i gdy w końcu w bani ułożyłem sobie jakie dwa zdania, Jon na tyle skutecznie rozbił cały mój misterny plan zaczynajšc opowiadać o historii "The Promise Ring" (który jako pierwszy dałem mu do podpsiania) że zupełnie straciłem kocepcję (przy okazji poleciłem mu nasz rodzimy olsztyński Shannon jakby szukał chłopaków z którymi chciałby nagrać podobnš płytkę). Jednym słowem ciepły i otwarty człowiek. Moja Monika stwierdziła że spotkanie z nim przeżyła zapewne tak jak ludzie którzy widzieli papieża...
Zaczynam gadać bez sensu więc jak trochę się uspokoję to napiszę co bardziej sensownego ;-)
Pozdrawiam
Patique
PS. Pablo, Jon także zauważył że mamy wietne koszulki
PS2. Setlista rzeczywicie taka jak z Turcji z tym że zamiast "O'yer" zapiewał (również a capella) bliskie nam andersonowo-vangelisowe "Polonaise" z "Private Collection"
Na wstępie muszę stwierdzić że mam w sobie taki nadmiar emocji (pozytywnych, rzecz jasna) że sam nie wiem od czego zaczšć.
Mylę że nad koncertem samym w sobie nie będę się rozpisywał, gdyż podejrzewam że każdy z nas odbierał go na swój sposób inaczej. Jedynš rzeczš do której mógłbym się przyczepić to taka że odtwarzanie podkładu muzycznego z tamy (lub z tego systemu) sprawiało nieco sztuczne wrażenie odbierajšc występowi autentycznoci. A zresztš, w końcu było to przecież niesamowite więto i psioczyć już nie będę!
Najmilej wspominać jednak będę to co wydarzyło się po koncercie. Umiechnęty i cierpliwy Jon do końca czekał aż wszystkich odbaruje autografami i zamieni kilka słów (że o fotkach już nie wspomnę). Najlepsze jest to że czekajšc na swojš kolejkę zastanawiałem się co tak naprawdę chciałbym temu facetowi przekazać i gdy w końcu w bani ułożyłem sobie jakie dwa zdania, Jon na tyle skutecznie rozbił cały mój misterny plan zaczynajšc opowiadać o historii "The Promise Ring" (który jako pierwszy dałem mu do podpsiania) że zupełnie straciłem kocepcję (przy okazji poleciłem mu nasz rodzimy olsztyński Shannon jakby szukał chłopaków z którymi chciałby nagrać podobnš płytkę). Jednym słowem ciepły i otwarty człowiek. Moja Monika stwierdziła że spotkanie z nim przeżyła zapewne tak jak ludzie którzy widzieli papieża...
Zaczynam gadać bez sensu więc jak trochę się uspokoję to napiszę co bardziej sensownego ;-)
Pozdrawiam
Patique
PS. Pablo, Jon także zauważył że mamy wietne koszulki
PS2. Setlista rzeczywicie taka jak z Turcji z tym że zamiast "O'yer" zapiewał (również a capella) bliskie nam andersonowo-vangelisowe "Polonaise" z "Private Collection"

