10.02.2012, 01:14
no, mi się też coś rozjątrza jak o tym myślę..
najgorsze jest to że nie można w sobie jakoś znaleźć zgody na to, że to już minęło i nie wróci... nie ma takiej wewnętrznej zgody, chocby się to sobie nie wiem jak racjonalnie probowalo wytłumaczyć..
poczucie straty czasu, i to poczucie przegapienia czegoś ważnego jest okropne...
pocieszałam się do tej pory że może jako świeżo "zarażonej" ten żal mi z czasem minie...
ale skoro ktoś kto siedzi w tym tyle czasu odczuwa to samo, przestaję mieć nadzieję że to się kiedykolwiek u mnie zmieni.
lepiej o tym za duzo nie mysleć
najgorsze jest to że nie można w sobie jakoś znaleźć zgody na to, że to już minęło i nie wróci... nie ma takiej wewnętrznej zgody, chocby się to sobie nie wiem jak racjonalnie probowalo wytłumaczyć..
poczucie straty czasu, i to poczucie przegapienia czegoś ważnego jest okropne...

pocieszałam się do tej pory że może jako świeżo "zarażonej" ten żal mi z czasem minie...
ale skoro ktoś kto siedzi w tym tyle czasu odczuwa to samo, przestaję mieć nadzieję że to się kiedykolwiek u mnie zmieni.
lepiej o tym za duzo nie mysleć

