07.09.2005, 18:45
Bez Marka nie byłoby nigdy DS - to fakt bezsporny. I nie o to mi chodzi. Ja po prostu chciałbym pójść na koncert, na którym razem z MK zagraliby muzycy z DS. Po pierwsze z sentymentu (widziałem DS na żywo i było to niesamowite przeżycie). Po drugie - z ciekawości (czy wszyscy panowie pamiętają, jak się używa instrumentów).
Aczkolwiek zgadzam się, że ogólnoświatowa trasa to z pewnością przesada.
P.S. Śmiem twierdzić, że bez Johna również nie byłoby DS. Głównie ze względów pozamuzycznych.
Wątpiących odsyłam do Oldfielda.
Aczkolwiek zgadzam się, że ogólnoświatowa trasa to z pewnością przesada.
P.S. Śmiem twierdzić, że bez Johna również nie byłoby DS. Głównie ze względów pozamuzycznych.
Wątpiących odsyłam do Oldfielda.

