19.01.2012, 16:10
odpuszczanie idealizmu wraz z upływem lat oraz coraz większe pozwalanie sobie na to, by być z siebie zadowolonym- tak po prostu, - to chyba zupelnie normalna sprawa.
faktycznie może być tak, i jest zapewne, że największe czasy niezadowolenia to własnie jego czasy młodzieńcze, czasy DS, gdzie przecież nie tylko chodziło o jego kształtowanie się jako artysty i muzyka - (a niezadowolenie z siebie jest jednak mimo wszystko jakąś gwarancją rozwoju), ale również o presję pod jaką się znajdował na pewno...
dlatego tamto dążenie do idealizmu i pewnego rodzaju malkontenctwo, oraz daleko posunieta samokrytyka są w pewnym sensie całkiem zrozumiałe.. i chyba nawet były koniecznym elementem na jego artystycznej drodze. Może gdyby nie one, nie byłby teraz tu gdzie jest ze swoją muzyką...?
ja, szczerze powiem ,wolę gdy mówi że jest zadowolony z tego co robi
jakoś można tego słuchać w spokoju duszy, bez ciężaru świadomości że twórca nie do końca akceptuje to, co stworzył....
kwestie filozoficzne, popołudniowo- czwartkowe...
prosze wybaczyć że tak w samym środku głosowania.
faktycznie może być tak, i jest zapewne, że największe czasy niezadowolenia to własnie jego czasy młodzieńcze, czasy DS, gdzie przecież nie tylko chodziło o jego kształtowanie się jako artysty i muzyka - (a niezadowolenie z siebie jest jednak mimo wszystko jakąś gwarancją rozwoju), ale również o presję pod jaką się znajdował na pewno...
dlatego tamto dążenie do idealizmu i pewnego rodzaju malkontenctwo, oraz daleko posunieta samokrytyka są w pewnym sensie całkiem zrozumiałe.. i chyba nawet były koniecznym elementem na jego artystycznej drodze. Może gdyby nie one, nie byłby teraz tu gdzie jest ze swoją muzyką...?
ja, szczerze powiem ,wolę gdy mówi że jest zadowolony z tego co robi
jakoś można tego słuchać w spokoju duszy, bez ciężaru świadomości że twórca nie do końca akceptuje to, co stworzył....
kwestie filozoficzne, popołudniowo- czwartkowe...

prosze wybaczyć że tak w samym środku głosowania.

