30.12.2011, 21:32
swego czasu często słuchałem "Communique" do snu. Oczywiście budziłem się albo w środku nocy albo nad ranem nagłym podskokiem w łóżku wywołanym głośnością gitary. Przed położeniem się do snu wszystko wydaję się ciche, ale gdy człowiek nagle się obudzi zawsze jest na odwrót. W każdym razie od tego czasu cały album kojarzy mi się z nocą, półsnem, jest dla mnie przez to trochę metafizyczny.

