12.03.2015, 03:13
Skydriver jako rodzaj muzycznego żartu a la Kuba Sienkiewicz (czy wręcz Roy Orbison) - genialnie wkomponowuje się w klimat płyty, jako ożywczy starter dla zachęty na więcej.
Jest to taki utwór, który - śmiem twierdzić - będzie się w przyszłości uważać za jeden z filarów rozpoznawczych Trackera.
Jest to taki utwór, który - śmiem twierdzić - będzie się w przyszłości uważać za jeden z filarów rozpoznawczych Trackera.

