03.12.2011, 23:21
ja pierwsze płyty podbierałam szwagrowi
to bylo jakieś dobre 5 lat temu
pierwsza to była On every street, przesłuchana kilkakrotnie w calości, głownie późnymi wieczorami, najcześciej tuż przed zaśnięciem
pamietam że nie pozwalała zasnąć i to, że pozostawiała dziwne uczucie niepokoju
w ogóle muzykę Marka odbierałam na początku jako trudną i niepokojącą
drugą płytą było Sailing, i w zasadzie pierwszym kawałkiem na punkcie którego totalnie mi odbiło to było własnie Sailing to Ph...
po raz pierwszy chcialam wiedzieć o czym on tak w ogóle śpiewa i - zaraz potem - znać słowa na pamięć...
potem była przerwa
jakieś powroty do pojedynczych kawałków, w sumie nic konkretnego...
ale dwóch pożyczonych płyt nie oddałam przez długi czas
no i potem tak jakoś się stało, że zacżełam świadomie plądrować internet w poszukiwaniu "czegoś jeszcze"...
każda nowa nuta przynosiła jakieś pozytywne zaskoczenie, zdziwienie, dziwne uczucie szacunku....
to bylo jakieś dobre 5 lat temu
pierwsza to była On every street, przesłuchana kilkakrotnie w calości, głownie późnymi wieczorami, najcześciej tuż przed zaśnięciem
pamietam że nie pozwalała zasnąć i to, że pozostawiała dziwne uczucie niepokoju
w ogóle muzykę Marka odbierałam na początku jako trudną i niepokojącą
drugą płytą było Sailing, i w zasadzie pierwszym kawałkiem na punkcie którego totalnie mi odbiło to było własnie Sailing to Ph...
po raz pierwszy chcialam wiedzieć o czym on tak w ogóle śpiewa i - zaraz potem - znać słowa na pamięć...
potem była przerwa
jakieś powroty do pojedynczych kawałków, w sumie nic konkretnego...
ale dwóch pożyczonych płyt nie oddałam przez długi czas
no i potem tak jakoś się stało, że zacżełam świadomie plądrować internet w poszukiwaniu "czegoś jeszcze"...
każda nowa nuta przynosiła jakieś pozytywne zaskoczenie, zdziwienie, dziwne uczucie szacunku....

