W odniesieniu do dwóch ostatnich postów użytkownika SmokEustachy chcę wyprostować parę spraw. Po pierwsze, ja nie rozumiem tego wałkowanego od paru stron wątku z Albanią i Koreą Północną. O ile Korea Północna jest państwem totalitarnym, co samo w sobie jest chyba najistotniejszym problemem dla obywateli tego kraju i tzw. wspólnoty międzynarodowej, to Albania z tego co ja kojarzę po upadku komunizmu posiada rząd demokratyczny, jest członkiem NATO, ONZ i ubiega się o członkostwo w UE. A, że ma pecha i znajduje się w wielowyznaniowym tyglu jakim są Bałkany, gdzie przedstawiciele Islamu, Prawosławia i Katolicyzmu postanowili sprawdzić którzy swego boga bardziej miłują mordując się nawzajem, to raczej jest kwestia na którą świeckość państwa ma średni wpływ. Rozjaśnij proszę o co chodzi Tobie przy podawaniu tych państw jako rzekomych dowodów na destruktywny wpływ ateizmu na państwo. Szczególnie Albanii, bo o ile dobrze rozgryzam Twój tok rozumowania, to w Korei problemem jest fakt, że państwo przyjęło ateizm jako doktrynę, co dla mnie też jest kompletnym nieporozumieniem i jest równie chore jak państwo wyznaniowe.
Co do kwestii PRL i faktu represjonowania Kościoła przez państwo, to ja nigdzie na tym forum, ani w innym miejscu tego nie pochwalałem. Zabójstwo człowieka w celach politycznych jest tak samo niedopuszczalne jak w jakichkolwiek innych celach i nie rozumiem dlaczego używasz tego argumentu w rozmowie o świeckim charakterze państwa. Zrozum, że świecki charakter państwa, oraz równoprawny status wszystkich związków wyznaniowych oraz ludzi niewierzących nie oznacza czynnego zwalczania jakiejś religii w imię państwa. Ja nie chcę żeby Biblię zastąpić "Bogiem urojonym" profesora Dawkinsa (choć lektura obu tych pozycji w liceum moim zdaniem znacznie wzbogaciłaby krytyczne podejście uczniów do kilku kwestii), ja chcę, żeby w szkołach, przedszkolach i urzędach kościół nie prowadził swojej propagandy bo to jest niezgodne z konstytucją. Jeśli ktoś chce chodzić do kościoła, meczetu, czy synagogi, czy nawet prowadzić tam swoje dzieci to ja nie mam nic przeciwko temu, tylko nie jest to rolą państwa.
Co do ateizmu. Uważam, że postawiłeś swoim rozumowaniem sprawę kompletnie do góry nogami. Tak jak by za Rewolucją Francuską albo bolszewicką stał ruch ateistyczny. Abstrahując od oceny moralnej Rewolucji Francuskiej, z wieloma jej tezami się zgadzam, to ateizm tam był akurat piątym kołem u wozu, a nie wiodącym motywem. Komunizm natomiast jest w swej esencji czymś co ma sens, jeśli przeanalizować jego podstawowe tezy, egalitaryzm, sprawiedliwość społeczna etc. Paradoksalnie sytuacja jest taka jak z podstawowymi naukami Jezusa. Tylko, że komunizm w Rosji to zwykła dyktatura, gdzie w imię rewolucji zniewolono naród, a potem niewiele brakowało, by "wyzwolono" całą Europę i Azję. Moim zdaniem mylisz wyrachowaną walkę o władzę pod pretekstem idei, która była jedynie pretekstem do wyzysku społeczeństwa z racjonalną konstatacją, że przy obecnym stanie wiedzy koncepcja stwórcy, która ewolucyjnie okazała się dominująca na pewnym etapie rozwoju człowieka (wymyślanie religii i bóstw jest powszechne we wszystkich kulturach), jest absurdalna (ta koncepcja, żeby było jasne
). Ja nawet nie uważam siebie za ateistę, tylko za agnostyka. Patrząc na życie na ziemi w kontekście ewolucji, na bezmiar kosmosu moim zdaniem wierzenia w tak irracjonalne koncepcje jak bóg są po prostu niewarte czasu ani energii. Jesteśmy ssakami które zyskały świadomości swojego jestestwa oraz twórczego myślenia i oswójmy się z tym faktem. A zamiast budować podziały i rodzić konflikty ludzie, wspólnie w dobie globalnej komunikacji powinni zająć się rozwiązywaniem bardziej istotnych problemów. Po raz kolejny podkreślam, że brak wiary nie oznacza dogmatycznej walki z kimś kto wierzy, tylko chęć życia w liberalnym, otwartym na inne kultury i innych ludzi społeczeństwie. Dogmaty niestety tylko dzielą. A jeśli chcesz wierzyć, że ateizm to przemijająca moda, to każdy ma prawo do jakiś złudzeń
Co do kwestii PRL i faktu represjonowania Kościoła przez państwo, to ja nigdzie na tym forum, ani w innym miejscu tego nie pochwalałem. Zabójstwo człowieka w celach politycznych jest tak samo niedopuszczalne jak w jakichkolwiek innych celach i nie rozumiem dlaczego używasz tego argumentu w rozmowie o świeckim charakterze państwa. Zrozum, że świecki charakter państwa, oraz równoprawny status wszystkich związków wyznaniowych oraz ludzi niewierzących nie oznacza czynnego zwalczania jakiejś religii w imię państwa. Ja nie chcę żeby Biblię zastąpić "Bogiem urojonym" profesora Dawkinsa (choć lektura obu tych pozycji w liceum moim zdaniem znacznie wzbogaciłaby krytyczne podejście uczniów do kilku kwestii), ja chcę, żeby w szkołach, przedszkolach i urzędach kościół nie prowadził swojej propagandy bo to jest niezgodne z konstytucją. Jeśli ktoś chce chodzić do kościoła, meczetu, czy synagogi, czy nawet prowadzić tam swoje dzieci to ja nie mam nic przeciwko temu, tylko nie jest to rolą państwa.
Co do ateizmu. Uważam, że postawiłeś swoim rozumowaniem sprawę kompletnie do góry nogami. Tak jak by za Rewolucją Francuską albo bolszewicką stał ruch ateistyczny. Abstrahując od oceny moralnej Rewolucji Francuskiej, z wieloma jej tezami się zgadzam, to ateizm tam był akurat piątym kołem u wozu, a nie wiodącym motywem. Komunizm natomiast jest w swej esencji czymś co ma sens, jeśli przeanalizować jego podstawowe tezy, egalitaryzm, sprawiedliwość społeczna etc. Paradoksalnie sytuacja jest taka jak z podstawowymi naukami Jezusa. Tylko, że komunizm w Rosji to zwykła dyktatura, gdzie w imię rewolucji zniewolono naród, a potem niewiele brakowało, by "wyzwolono" całą Europę i Azję. Moim zdaniem mylisz wyrachowaną walkę o władzę pod pretekstem idei, która była jedynie pretekstem do wyzysku społeczeństwa z racjonalną konstatacją, że przy obecnym stanie wiedzy koncepcja stwórcy, która ewolucyjnie okazała się dominująca na pewnym etapie rozwoju człowieka (wymyślanie religii i bóstw jest powszechne we wszystkich kulturach), jest absurdalna (ta koncepcja, żeby było jasne
). Ja nawet nie uważam siebie za ateistę, tylko za agnostyka. Patrząc na życie na ziemi w kontekście ewolucji, na bezmiar kosmosu moim zdaniem wierzenia w tak irracjonalne koncepcje jak bóg są po prostu niewarte czasu ani energii. Jesteśmy ssakami które zyskały świadomości swojego jestestwa oraz twórczego myślenia i oswójmy się z tym faktem. A zamiast budować podziały i rodzić konflikty ludzie, wspólnie w dobie globalnej komunikacji powinni zająć się rozwiązywaniem bardziej istotnych problemów. Po raz kolejny podkreślam, że brak wiary nie oznacza dogmatycznej walki z kimś kto wierzy, tylko chęć życia w liberalnym, otwartym na inne kultury i innych ludzi społeczeństwie. Dogmaty niestety tylko dzielą. A jeśli chcesz wierzyć, że ateizm to przemijająca moda, to każdy ma prawo do jakiś złudzeń
So now we're passing strangers, at single tables.
Still trying to get over,
Still trying to write love songs for passing strangers.
All those passing strangers.
And the twinkling lies, all those twinkling lies,
Sparkle with the wet ink on the paper.
Still trying to get over,
Still trying to write love songs for passing strangers.
All those passing strangers.
And the twinkling lies, all those twinkling lies,
Sparkle with the wet ink on the paper.

