30.11.2011, 22:13
Bardzo lubie Marka z tych wszelkich czasów, to kawał historii... Jednak w tym momencie słucham Wembley 1985 i powiem z całą odpowiedzialnością: nie było lepszego okresu dla Marka jak właśnie ten. Lata 90. i trasa OES - jak najbardziej perfekcyjna, ale porównując z BiA tour - już zbyt idealna. Wszystko dograne do granic możliwości. Natomiast Mark w latach 80. - tak na alchemy jak i na Wembley - luz, spokój, energia, talent tryska z gryfu aż iskry lecą. Szybkość grania palcami przypomina szalone pianistyczne pasaże. Aranże rozbudowane, ale nie męczące. Trasa OES to klamra spinająca najlepsze lata Marka czyli właśnie lata 80. Już nigdy nie było tak samo, co nie znaczy że było źle. po prostu to dla mnie najukochańsze lata w JEGO muzyce
and it's your face I'm looking for on every street...

