24.11.2011, 23:42
Rano mam pociąg 10:38
mam niezywkłą przyjemność załapać się na śniadanie w towarzystwie Maćka
pytam: zabierzecie mnie jeszcze kiedyś?
Maciek wzrusza ramiona z usmiechem: no, pewnie....
Zegnam się z Asią, potem z Raingodem
musze jeszcze iśc po bagaże do pokoju
przy windzie wpadam na Pablo i jambo
żegnamy się, Pablo mówi: przy okazji podaj namiary, to podeslę ci coś fajnego..
myślę że chyba nie żartuje
( tydzień temu okazało się że nie żartował
dzieki, Pablo.)
**********************************************
jeszcze krótkie pożegnanie z Kasią, i muszę niestety, już iść...
schodze na dół, pani z recepcji zamawia mi taksówkę..
ostatni obrazek to widok Pablo za szybą, siedzącego przy śniadaniu, mówiącego coś do kogoś...
podjeżdza taksówka, wsiadam, czuję że wyjeżdzam trochę wbrew sobie
ale coż.. mus to mus...
Przez całą droge do domu pilnuję żeby nic się nie stało z plakatem,szcześliwie dowoże go do domuw dobrym stanie....
całą drogę glowa pełna obrazów, wspomniem świeżych jak wiosenne kwiaty na łące...
***************************************
tyle bylo we mnie
czułam że to wydarzenie zaslugiwało na tą relację
takie przeżycia to dar, to nie zdarza się każdemu
jak ktoś wierzy w Boga - to od Boga
jak ktoś nie wierzy - to od losu
chętnie poznam wasze historie...
dzieki wszystkim którym chciało się czytać
jeśli za długo i zbyt osobiście było- przepraszam.
Ojcu chrzestnemu-
i całej Knopflerowej braci,
Towarzyszom wyprawy do Berlina-
- retro.
mam niezywkłą przyjemność załapać się na śniadanie w towarzystwie Maćka
pytam: zabierzecie mnie jeszcze kiedyś?
Maciek wzrusza ramiona z usmiechem: no, pewnie....
Zegnam się z Asią, potem z Raingodem
musze jeszcze iśc po bagaże do pokoju
przy windzie wpadam na Pablo i jambo
żegnamy się, Pablo mówi: przy okazji podaj namiary, to podeslę ci coś fajnego..
myślę że chyba nie żartuje
( tydzień temu okazało się że nie żartował
dzieki, Pablo.)
**********************************************
jeszcze krótkie pożegnanie z Kasią, i muszę niestety, już iść...
schodze na dół, pani z recepcji zamawia mi taksówkę..
ostatni obrazek to widok Pablo za szybą, siedzącego przy śniadaniu, mówiącego coś do kogoś...
podjeżdza taksówka, wsiadam, czuję że wyjeżdzam trochę wbrew sobie
ale coż.. mus to mus...
Przez całą droge do domu pilnuję żeby nic się nie stało z plakatem,szcześliwie dowoże go do domuw dobrym stanie....
całą drogę glowa pełna obrazów, wspomniem świeżych jak wiosenne kwiaty na łące...
***************************************
tyle bylo we mnie
czułam że to wydarzenie zaslugiwało na tą relację
takie przeżycia to dar, to nie zdarza się każdemu
jak ktoś wierzy w Boga - to od Boga
jak ktoś nie wierzy - to od losu
chętnie poznam wasze historie...
dzieki wszystkim którym chciało się czytać
jeśli za długo i zbyt osobiście było- przepraszam.
Ojcu chrzestnemu-
i całej Knopflerowej braci,
Towarzyszom wyprawy do Berlina-
- retro.

