Nie będę pisać o poszczególnych kawałkach...
to mnie totalnie przerasta
koncert zlewa mi się w jedną całość
morze przeżyć i przyjemności, skrajnych emocji i wzruszeń
rycze jak głupia, trochę mi wstyd, ale nie umiem tego zupełnie skontrolować
kończy się jeden kawałek, zaczyna się drugi, nie mam spokoju....
niech to, kurcze, trwa i nigdy sie nie kończy...
jeszcze bis..
czemu tak krótko.....
ktoś mówi z uznaniem : no, jednak całe 70 minut...
Marek zszedł już ze sceny, a ja nadal zaryczana...
powietrze przepełnione wibracjami gitary i jedynym glosem na świecie...
już go nie ma, już zszedł, - a przecież czuję, że został na zawsze....
cdn.
to mnie totalnie przerasta
koncert zlewa mi się w jedną całość
morze przeżyć i przyjemności, skrajnych emocji i wzruszeń
rycze jak głupia, trochę mi wstyd, ale nie umiem tego zupełnie skontrolować
kończy się jeden kawałek, zaczyna się drugi, nie mam spokoju....
niech to, kurcze, trwa i nigdy sie nie kończy...
jeszcze bis..
czemu tak krótko.....
ktoś mówi z uznaniem : no, jednak całe 70 minut...
Marek zszedł już ze sceny, a ja nadal zaryczana...
powietrze przepełnione wibracjami gitary i jedynym glosem na świecie...
już go nie ma, już zszedł, - a przecież czuję, że został na zawsze....
cdn.

