24.11.2011, 21:31
W holu na dole pełna mobilizacja. Gwar i tłum. Jest już Andrzej. Wszyscy gotowi by wyruszyć.
Wychodzimy z hotelu. Już wiem który to Robson. Lekki szok: spodziewałam się kogoś bardziej zaawansowanego wiekiem. Pierwsza krótka rozmowa w drodze do kantoru, obok idzie Kaśka. Robson mówi mi że w istocie często zgadzał się z tym co pisałam, co odbieram jak duży komplement. W kantorze załatwiamy co trzeba, i rozpoczyna się marsz przez most nad Odrą, przez Frankfurt, na dworzec.
Doczepiam się instynktownie do Kaśki, Pabla i Jambo, Chłopaki opowiadaja mi ciekawe rzeczy, o swoich poprzednich koncertach. Staram się nie zamęczać pytaniami. Poznaję historię Jambo i jego koncertu w Londynie. Spacer trwa dość długo, pogoda jak na te porę roku- niesamowita.
w końcu docieramy na dworzec. kupno biletów, chwila czekania na dworcowym holu.
Pytam się czy ktoś ma słuchawki i trochę muzyki Marka do posłuchania. W chwilach takiego dziwnego niepokoju zawsze mi pomaga. Żałuję że nie zabrałam mp3, ale przecież to głupie: za parę godzin mam Go usłyszeć na żywo.. Siłą woli opanowywuję narkotyczny głód. Uśmiechnięte twarze robią swoje. Jest ok.
Wychodzimy z hotelu. Już wiem który to Robson. Lekki szok: spodziewałam się kogoś bardziej zaawansowanego wiekiem. Pierwsza krótka rozmowa w drodze do kantoru, obok idzie Kaśka. Robson mówi mi że w istocie często zgadzał się z tym co pisałam, co odbieram jak duży komplement. W kantorze załatwiamy co trzeba, i rozpoczyna się marsz przez most nad Odrą, przez Frankfurt, na dworzec.
Doczepiam się instynktownie do Kaśki, Pabla i Jambo, Chłopaki opowiadaja mi ciekawe rzeczy, o swoich poprzednich koncertach. Staram się nie zamęczać pytaniami. Poznaję historię Jambo i jego koncertu w Londynie. Spacer trwa dość długo, pogoda jak na te porę roku- niesamowita.
w końcu docieramy na dworzec. kupno biletów, chwila czekania na dworcowym holu.
Pytam się czy ktoś ma słuchawki i trochę muzyki Marka do posłuchania. W chwilach takiego dziwnego niepokoju zawsze mi pomaga. Żałuję że nie zabrałam mp3, ale przecież to głupie: za parę godzin mam Go usłyszeć na żywo.. Siłą woli opanowywuję narkotyczny głód. Uśmiechnięte twarze robią swoje. Jest ok.

