22.11.2011, 02:31
Pisząc cokolwiek o tym utworze najpierw należy zadać sobie najważniejsze pytanie: skąd wiemy, że mamy do czynienia z rozmową (a tak naprawdę – monologiem) Bushów – seniora i juniora? Do tej pory interpretowaliśmy ten utwór właśnie w ten sposób, ale czy na pewno jest to jedyna możliwość? Raczej tak – w całym tekście możemy znaleźć bardzo dużo argumentów potwierdzających tę tezę. Knopfler nie podaje co prawda żadnego nazwiska, ale z opisów sytuacji możemy się domyślić, że nawiązuje chociażby do Manuela Noriegi czy Saddama Husajna .
W tekście pada także kilka razy „son” – jednak jest to zwrot, który w angielskim często jest używany bez określonych powiązań rodzinnych. O tym, że prawidłowo odgadliśmy bohaterów świadczy raczej fragment „posłuchaj swojego starego” (ang. „listen to your pa”
, który dość jednoznacznie wskazuje na pokrewieństwo rozmówców.
Wszystko wskazuje na to, że utwór ten ma bardzo wyrazistą konotację polityczną. Stąd też moje kontrowersyjne (jak się domyślam) tłumaczenie tytułowego zwrotu – moim zdaniem Knopfler ma na myśli ojczyznę, wzburzoną po atakach terrorystycznych 11 września. W języku polskim ojczyznę symbolizuje okręt – stąd właśnie to słowo znalazło się w „moim” refrenie. Myślę, że tę piosenkę należy interpretować na dwa sposoby: po pierwsze Knopfler, trochę z przymrużeniem oka, wyśmiewa prezydenturę Bushów; widać to w wielu fragmentach – chociażby wtedy, gdy śpiewa o prywatnych porachunkach z Husajnem.
Charakterystyczny jest powtórzony dwa razy fragment „więc musiałem tam wkroczyć” (ang. had to go down there), który bardzo kontrastuje z końcowym „nigdy nie wkraczaj do Chin” (ang. „Don't ever invade China”
. Knopfler sugeruje nam, że w wojnach Bushów nie chodziło wcale o prawa człowieka, tylko o prywatne antypatie lub interesy. W końcu – gdyby Bush chciał bronić ludzkiej godności – nie unikałby Chin. Senior każdą swoją decyzję argumentuje bardzo egocentrycznie – panamski dyktator wkurzył go swoimi przechwałkami, natomiast Hussajna musiał zaatakować, bo inaczej miałby problem z ropą.
Z całego utworu wyłania się bardzo ponury obraz amerykańskiego prezydenta – tworzy go mieszkanka wulgaryzmu pomieszanego z czymś, co trudno nazwać erudycją (chociażby wtedy, gdy mówi o lotniskowcach, które wsadził prosto w dupę Husajna lub o tym, że Irak zdawał się małym gównem na mapie) wraz z stereotypem pewnego siebie szeryfa z rewolwerem pod pachą.
To właśnie polityka twardej ręki jest drugą rzeczą, którą krytykuje w tym tekście Knopfler. Zresztą, nie po raz pierwszy – znamy przecież jego teksty, w których bardzo negatywnie odnosił się do Margaret Thatcher. W „Don’t Crash The Ambulance” pokazuje, że nawet jeśli Bushowie są na zewnątrz gładcy i przyjemni, to tak naprawdę trzymają pod pachą naładowaną broń i pałkę.
Skąd bierze się tak negatywny stosunek Knopflera do polityki Busha (Bushów)? Najprawdopodobniej bezpośrednio z jego poglądów politycznych – Knopfler kilka razy w wywiadach podkreślał, że utożsamia się z Partią Pracy. Jej zwolennik nigdy nie polubi Thatcher, a tym bardziej Busha seniora i juniora. Co więcej – mogę się założyć, że gdyby Knopfler przeprowadził się do Polski nigdy nie zagłosowałby ani na Prawo i Sprawiedliwość, ani – tym bardziej! – na Solidarną Polskę. Kto wie – być może wtedy podobna piosenka powstałaby o Zbigniewie Ziobro?
W jakimś sensie „Don’t Crash the Ambulance” to także satyra na władzę : tajemnicze ostatnie piętro, prezydent, który ma maskę gazową i kamizelkę kuloodporną. Politycy w historii Knopflera przypominają raczej nepotycznych bohaterów „Ojca Chrzestnego” niż reprezentantów społeczeństwa.
To chyba najważniejsze uwagi, które mi przyszły do głowy podczas tłumaczenia.
W tekście pada także kilka razy „son” – jednak jest to zwrot, który w angielskim często jest używany bez określonych powiązań rodzinnych. O tym, że prawidłowo odgadliśmy bohaterów świadczy raczej fragment „posłuchaj swojego starego” (ang. „listen to your pa”
, który dość jednoznacznie wskazuje na pokrewieństwo rozmówców.Wszystko wskazuje na to, że utwór ten ma bardzo wyrazistą konotację polityczną. Stąd też moje kontrowersyjne (jak się domyślam) tłumaczenie tytułowego zwrotu – moim zdaniem Knopfler ma na myśli ojczyznę, wzburzoną po atakach terrorystycznych 11 września. W języku polskim ojczyznę symbolizuje okręt – stąd właśnie to słowo znalazło się w „moim” refrenie. Myślę, że tę piosenkę należy interpretować na dwa sposoby: po pierwsze Knopfler, trochę z przymrużeniem oka, wyśmiewa prezydenturę Bushów; widać to w wielu fragmentach – chociażby wtedy, gdy śpiewa o prywatnych porachunkach z Husajnem.
Charakterystyczny jest powtórzony dwa razy fragment „więc musiałem tam wkroczyć” (ang. had to go down there), który bardzo kontrastuje z końcowym „nigdy nie wkraczaj do Chin” (ang. „Don't ever invade China”
. Knopfler sugeruje nam, że w wojnach Bushów nie chodziło wcale o prawa człowieka, tylko o prywatne antypatie lub interesy. W końcu – gdyby Bush chciał bronić ludzkiej godności – nie unikałby Chin. Senior każdą swoją decyzję argumentuje bardzo egocentrycznie – panamski dyktator wkurzył go swoimi przechwałkami, natomiast Hussajna musiał zaatakować, bo inaczej miałby problem z ropą.Z całego utworu wyłania się bardzo ponury obraz amerykańskiego prezydenta – tworzy go mieszkanka wulgaryzmu pomieszanego z czymś, co trudno nazwać erudycją (chociażby wtedy, gdy mówi o lotniskowcach, które wsadził prosto w dupę Husajna lub o tym, że Irak zdawał się małym gównem na mapie) wraz z stereotypem pewnego siebie szeryfa z rewolwerem pod pachą.
To właśnie polityka twardej ręki jest drugą rzeczą, którą krytykuje w tym tekście Knopfler. Zresztą, nie po raz pierwszy – znamy przecież jego teksty, w których bardzo negatywnie odnosił się do Margaret Thatcher. W „Don’t Crash The Ambulance” pokazuje, że nawet jeśli Bushowie są na zewnątrz gładcy i przyjemni, to tak naprawdę trzymają pod pachą naładowaną broń i pałkę.
Skąd bierze się tak negatywny stosunek Knopflera do polityki Busha (Bushów)? Najprawdopodobniej bezpośrednio z jego poglądów politycznych – Knopfler kilka razy w wywiadach podkreślał, że utożsamia się z Partią Pracy. Jej zwolennik nigdy nie polubi Thatcher, a tym bardziej Busha seniora i juniora. Co więcej – mogę się założyć, że gdyby Knopfler przeprowadził się do Polski nigdy nie zagłosowałby ani na Prawo i Sprawiedliwość, ani – tym bardziej! – na Solidarną Polskę. Kto wie – być może wtedy podobna piosenka powstałaby o Zbigniewie Ziobro?

W jakimś sensie „Don’t Crash the Ambulance” to także satyra na władzę : tajemnicze ostatnie piętro, prezydent, który ma maskę gazową i kamizelkę kuloodporną. Politycy w historii Knopflera przypominają raczej nepotycznych bohaterów „Ojca Chrzestnego” niż reprezentantów społeczeństwa.
To chyba najważniejsze uwagi, które mi przyszły do głowy podczas tłumaczenia.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
A new morning has begun..."

