Po dłuższej nieobecności na forum dorzucę swoje trzy grosze. Nie słyszałem jeszcze nowych kawałków przygotowywanych z myślą o nowym albumie MK. Stwierdzam jedynie, że jestem z frakcji, wcale nie tak nielicznej, zwolenników "wyższości" post-DS okresu twórczości Marka. O ile nierzadko wracam do płyt Dire Straits, to najbliższe mi są ostatnie dwa albumy oraz The Ragpicker's Dream, nie ujmując niczego pozostałym solowym płytom. Ot taki subiektywny sposób oddziaływania dźwięków i słów na moją percepcję.
W opozycji do wyżej zaprezentowanych zarzutów wobec Marka uważam, że udana muzyka, nie tylko zmianami rytmu, podziałów i dynamiką stoi. Co zresztą myślę, że wszyscy rozumieją, niezależnie od opinii na ewolucję twórczości Marka. Zgadzam się z przedmówcami, że czasem prostota, bezpośredniość przekazu, wysmakowane aranżacje i dobre melodie są najlepszymi środkami na dobrą muzykę. Trochę jak w pisaniu, fajnie poczytać Normana Mailera, czy Marqueza, ale nie sposób odmówić Hemingway'owi, że potrafił skrajnie prostymi środkami oddać egzystencjalne zakamarki. A szukając dynamiki i ekspresji zawsze można sięgnąć na półkę po stare produkcje MK. Tudzież jak komuś brakuje surowej energii można zawsze zapodać sobie z rana coś Slayera, czy nowy, fenomenalny Amplifier z albumu "Octopus" (polecam, jeśli ktoś lubi mocną alternatywę i podziały rytmiczne rodem z King Crimson) i myślę, że na brak adrenaliny nikt nie będzie narzekał
Co do nowego albumu, na nowe kawałki poczekam do Berlina, a potem na oficjalne wydanie. I nie ukrywam, że liczę na dużo folku, oraz masę pięknych melodii z odrobiną country między wierszami
W opozycji do wyżej zaprezentowanych zarzutów wobec Marka uważam, że udana muzyka, nie tylko zmianami rytmu, podziałów i dynamiką stoi. Co zresztą myślę, że wszyscy rozumieją, niezależnie od opinii na ewolucję twórczości Marka. Zgadzam się z przedmówcami, że czasem prostota, bezpośredniość przekazu, wysmakowane aranżacje i dobre melodie są najlepszymi środkami na dobrą muzykę. Trochę jak w pisaniu, fajnie poczytać Normana Mailera, czy Marqueza, ale nie sposób odmówić Hemingway'owi, że potrafił skrajnie prostymi środkami oddać egzystencjalne zakamarki. A szukając dynamiki i ekspresji zawsze można sięgnąć na półkę po stare produkcje MK. Tudzież jak komuś brakuje surowej energii można zawsze zapodać sobie z rana coś Slayera, czy nowy, fenomenalny Amplifier z albumu "Octopus" (polecam, jeśli ktoś lubi mocną alternatywę i podziały rytmiczne rodem z King Crimson) i myślę, że na brak adrenaliny nikt nie będzie narzekał

Co do nowego albumu, na nowe kawałki poczekam do Berlina, a potem na oficjalne wydanie. I nie ukrywam, że liczę na dużo folku, oraz masę pięknych melodii z odrobiną country między wierszami
So now we're passing strangers, at single tables.
Still trying to get over,
Still trying to write love songs for passing strangers.
All those passing strangers.
And the twinkling lies, all those twinkling lies,
Sparkle with the wet ink on the paper.
Still trying to get over,
Still trying to write love songs for passing strangers.
All those passing strangers.
And the twinkling lies, all those twinkling lies,
Sparkle with the wet ink on the paper.

