06.10.2011, 12:46
Powiem Ci tak - szlag mnie trafia. Jak to wyglada z mojej strony:
1. Robie projekt. Pracuje w poligrafii od 15 lat i wykonuje powazne zlecenia, przy ktorych napisanie poprawnie kilku wyrazow na koszulce absolutnie nie stanowi problemu.
2. Zbieram zamówienia - to trwa w sumie kilka dni, ale trzeba dobrze dopasowac nazwiska wplacajacych z nickami z forum i z maili - a nie kazda osobe znam i musze sie wielokrotnie domyslac.
3. Zlecam zrobienie nadruku. Koszystam z zaprzyjaznionej firmy, do ktorej mam zaufanie. Wlasciciel jest bardzo mily iprofesjonalny, nie mam z nim zadnych problemow. Jade do jednego ze slaskich miast i zawoze koszulki, trace na to kolejny dzien.
4. Wydzwaniam jak na srake do pracowni, popedzajac ich, a maja naprawde fure roboty
5. Jade ponownie po koszulki, odbieram je, trace kolejny dzien.
6. Pakowanie + rozeslanie 43 szt. to ok 2 dni roboty. I to w dwie osoby. Plus wkurzenie pan na poczcie i kolejki stojacej do jedynego czynnego okienka.
7. Zarabiam na tym zero. I wrecz dokladam. jest mniej wiecej po 2 zl z zamowienia luzu, ktore przeznaczam na paliwo dojazdowe. Moejgo czasu nie licze, chociaz wtedy nie pracuej zawodowo, a uwierz mi ze mam co robic.
8. Pracownia po sprawdzeniu bledu zadeklarowala ze naprawi blad, nawet kosztem obciazenia pracownika. I tu nie jest problem. Problemy sa dwa inne:
a/ sprawa moralna. Pracownik dostanie po tyłku za drobne niedopatrzenie, a w sumie chcial dobrze. mlody, niedoswiadczony grafik chcial poprawic napis no cos mu sie tam wydawalo ze wyjdzie postrzepiony (po cholere to ruszal!!!) . Jezeli zostanie obciazony kosztami to 43 szt. x 34 zl daje nam 1462 zl. I koszulki na 10 lat we wszystkich rozmiarach. A podejrzewam ze koles pracuje za 1500 brutto.
b/ kwestia czasowa. Powinni sie wyrobic do konca przyszlego tygodnia, bo samo przygotowanie, naswietlenie pracy, naswietlenie sita, przygotowanie farby, polakierowanie, schniecie itd. to dosc duzo czasochlonnych kwestii. Jezeli zaczne wysylac koszulki i nie zdaza dojsc na czas, to co zrobie? Kilkanascie osob, jadacych na koncert do Berlina urwie mi łeb albo wyrwie aorte.
Daje to pod rozwage. tak jak napisalem, jestem w stanie naprawic bladm zreszta nie moj, wezme koszty kolejnych przejazdow po zakorkowanym slasku na siebie, to nie jest problem. tylko musze miec opinie WIĄŻĄCĄ. Wiec szanowna retro13, jezeli sadzisz ze blad na koszulce odbierze Ci pewnosc siebie i zdeprecjonuje twoją dumę - chętnie odeślę wpłacone pieniądze. Ale tylko w przypadku, kiedy forum podejmie decyzje o zostawieniu tego co jest.
1. Robie projekt. Pracuje w poligrafii od 15 lat i wykonuje powazne zlecenia, przy ktorych napisanie poprawnie kilku wyrazow na koszulce absolutnie nie stanowi problemu.
2. Zbieram zamówienia - to trwa w sumie kilka dni, ale trzeba dobrze dopasowac nazwiska wplacajacych z nickami z forum i z maili - a nie kazda osobe znam i musze sie wielokrotnie domyslac.
3. Zlecam zrobienie nadruku. Koszystam z zaprzyjaznionej firmy, do ktorej mam zaufanie. Wlasciciel jest bardzo mily iprofesjonalny, nie mam z nim zadnych problemow. Jade do jednego ze slaskich miast i zawoze koszulki, trace na to kolejny dzien.
4. Wydzwaniam jak na srake do pracowni, popedzajac ich, a maja naprawde fure roboty
5. Jade ponownie po koszulki, odbieram je, trace kolejny dzien.
6. Pakowanie + rozeslanie 43 szt. to ok 2 dni roboty. I to w dwie osoby. Plus wkurzenie pan na poczcie i kolejki stojacej do jedynego czynnego okienka.
7. Zarabiam na tym zero. I wrecz dokladam. jest mniej wiecej po 2 zl z zamowienia luzu, ktore przeznaczam na paliwo dojazdowe. Moejgo czasu nie licze, chociaz wtedy nie pracuej zawodowo, a uwierz mi ze mam co robic.
8. Pracownia po sprawdzeniu bledu zadeklarowala ze naprawi blad, nawet kosztem obciazenia pracownika. I tu nie jest problem. Problemy sa dwa inne:
a/ sprawa moralna. Pracownik dostanie po tyłku za drobne niedopatrzenie, a w sumie chcial dobrze. mlody, niedoswiadczony grafik chcial poprawic napis no cos mu sie tam wydawalo ze wyjdzie postrzepiony (po cholere to ruszal!!!) . Jezeli zostanie obciazony kosztami to 43 szt. x 34 zl daje nam 1462 zl. I koszulki na 10 lat we wszystkich rozmiarach. A podejrzewam ze koles pracuje za 1500 brutto.
b/ kwestia czasowa. Powinni sie wyrobic do konca przyszlego tygodnia, bo samo przygotowanie, naswietlenie pracy, naswietlenie sita, przygotowanie farby, polakierowanie, schniecie itd. to dosc duzo czasochlonnych kwestii. Jezeli zaczne wysylac koszulki i nie zdaza dojsc na czas, to co zrobie? Kilkanascie osob, jadacych na koncert do Berlina urwie mi łeb albo wyrwie aorte.
Daje to pod rozwage. tak jak napisalem, jestem w stanie naprawic bladm zreszta nie moj, wezme koszty kolejnych przejazdow po zakorkowanym slasku na siebie, to nie jest problem. tylko musze miec opinie WIĄŻĄCĄ. Wiec szanowna retro13, jezeli sadzisz ze blad na koszulce odbierze Ci pewnosc siebie i zdeprecjonuje twoją dumę - chętnie odeślę wpłacone pieniądze. Ale tylko w przypadku, kiedy forum podejmie decyzje o zostawieniu tego co jest.
and it's your face I'm looking for on every street...

