05.10.2011, 22:27
Nie, nie unikam „normalnych” wydań, tam też jest fantastyczna muzyka. Zresztą, te wszystkie doznania, o których wcześniej pisałem wymagają słuchania w skupieniu, a przecież słucham muzyki w samochodzie, w pracy, czy podczas przygotowywania obiadu. Dodatkowo jest sporo muzyki, której się nie znajdzie w wydaniach audiofilskich i nie chcę się pozbawić jej słuchania tylko z tego powodu. Ostatnią i chyba najważniejszą rzeczą jest cena takich płyt – wiadomo, że tu ceny zaczynają się od 100 zł, a kończą czasami w okolicach 1000 zł. Nie stać mnie na kupowanie wszystkiego, jak leci. Dlatego, przede wszystkim kupuję płyty klasyków. Mam więc większość dyskografii Pink Floyd, Deep Purple, Led Zeppelin, The Doors czy Dire Straits. Dalej staram się kupować pojedyncze genialne tytuły z klasyki rocka i tak na przykład mam King Crimson (pierwsza płyta i Red), Metallica (czarny album), The Who (Tommy), Derek and The Dominos (Layla) Nirvana (Nevermind i In Utero) i wiele innych. Ostatnią grupą są płyty o genialnym brzmieniu, mam tu na myśli np. Watersa (Amused to Death), Milesa Davisa (Kind of Blue), czy U2 (Joshua Tree) – te niestety są bardzo drogie, a ich cenny zaczynają się od 300 zł. Jeśli chodzi o nowości, to najczęściej je kupuję w podstawowej wersji. Gdy okazuje się, że płyta jest ponadczasowa i brzmi świetnie, to wówczas ściągam ją z Japonii – w ten sposób zaopatrzyłem się w kilka Rammstainów, LUBE (wiem, że tego nie zna nikt, ale świetna rzecz), czy Porcupie Tree.
Ile mam takich płyt? Jakoś nigdy nie liczyłem, bo nie mam ich jakoś szczególnie wyeksponowanych na mojej półce z płytami (dużą część moich płyt można zobaczyć na stronie: http://www.plytyzgornejpolki.wordpress.com). Jednak myślę, że mam tych płyt około 150-200. Zapewne padną w dalszych wpisach komentarze dotyczące wielkich kosztów takich zakupów. Jednak, aby je trochę osłabić i pokazać, że nie jest to aż tak bardzo drogie hobby, to powiem, że swoją kolekcję płyt (wszystkich tytułów mam już prawie 3000 tysiące) tworzę od 22 lat (moja pierwsza płyta CD to Money For Nothing przywieziona przez kolegę z Holandii), więc jeśli rozbić te 150 płyt na 22 lata, to nie jest tak strasznie. Dodatkowo regularnie przeglądam interentowe aukcje świata i czekam na okazje – czasami nawet latami. Udało mi się sporo tytułów kupić kilka razy taniej (np. nowe Kind of Blue mam za 55 zł, gdzie obecnie używana płyta kosztuje od 250 zł, a nowa w folii około 900 zł). Udaje mi się też zdobywać okazyjnie drugie egzemplarze, które później wymieniam wśród innych audiofili.
Reasumując jeden zbiera znaczki, inny kapsle, ktoś kupuje obrazy, a ja kolekcjonuję dobrą muzykę. Jest to moje hobby, które odrywa mnie od codzienności i mam wielką z tego frajdę oraz …………. własną audycję w radio, bo okazało się, że moja kolekcja płyt jest większa i lepsza od tej którą posiada rozgłośnia
Ile mam takich płyt? Jakoś nigdy nie liczyłem, bo nie mam ich jakoś szczególnie wyeksponowanych na mojej półce z płytami (dużą część moich płyt można zobaczyć na stronie: http://www.plytyzgornejpolki.wordpress.com). Jednak myślę, że mam tych płyt około 150-200. Zapewne padną w dalszych wpisach komentarze dotyczące wielkich kosztów takich zakupów. Jednak, aby je trochę osłabić i pokazać, że nie jest to aż tak bardzo drogie hobby, to powiem, że swoją kolekcję płyt (wszystkich tytułów mam już prawie 3000 tysiące) tworzę od 22 lat (moja pierwsza płyta CD to Money For Nothing przywieziona przez kolegę z Holandii), więc jeśli rozbić te 150 płyt na 22 lata, to nie jest tak strasznie. Dodatkowo regularnie przeglądam interentowe aukcje świata i czekam na okazje – czasami nawet latami. Udało mi się sporo tytułów kupić kilka razy taniej (np. nowe Kind of Blue mam za 55 zł, gdzie obecnie używana płyta kosztuje od 250 zł, a nowa w folii około 900 zł). Udaje mi się też zdobywać okazyjnie drugie egzemplarze, które później wymieniam wśród innych audiofili.
Reasumując jeden zbiera znaczki, inny kapsle, ktoś kupuje obrazy, a ja kolekcjonuję dobrą muzykę. Jest to moje hobby, które odrywa mnie od codzienności i mam wielką z tego frajdę oraz …………. własną audycję w radio, bo okazało się, że moja kolekcja płyt jest większa i lepsza od tej którą posiada rozgłośnia

