03.10.2011, 15:57
Postaram się złamać kolejny stereotyp - zobaczymy czy mi się uda.
Jeśli chodzi o granie płyt w radio, to powód jest finansowy: złote płyty jako nowe kosztują ponad 100 zł, za swoje najlepsze zaś płyt - na rynku wtórnym, bo tu wznowień nie ma - czasami płaciłem i po 400 zł. Na ten temat, kilka lat temu rozmawiałem z samym Kaczkowskim i on potwierdził: "nie mamy sprzętu, nie mamy funduszy, ale wiem że te płyty brzmią pięknie". Wprowadzając mnie do reżyserki powiedział do realizatora audycji: "A oto człowiek, który słucha muzyki w lepszych warunkach niż my tu".
Tak, to prawda, ja płyty kupowane w sklepach traktuje jako drugiej kategorii, bo niestety takie są. Najlepsze tytuły zawsze staram się zawsze zdobywać z Japonii, bo są lepsze jakościowo. Zresztą wystarczy na allegro zobaczyć ceny i te japońskie są zawsze dużo droższe (pomijam bezczelne japońskie piraty, które można już kupić po 30-40 zł), ale jakoś się sprzedają, czy myślicie, że to głupcy płacą ponad 100 zł za płyty? Gwarantuje Wam, że to słychać! Proponuję taki test: w większości większych miast są salony audiofilskie. Oni tam zawsze mają rozstawiony jakiś porządny sprzęt do odsłuchów. Proponuję zadać im pytanie jakie maja płyty audiofislkie na złocie i samemu zaopatrzyć się w taką samą płytę w wydaniu "normalnym". Jeśli, ktoś po takim odsłuchu powie, że nie było różnicy - to wówczas ja się poddaję
Ale ostrzegam, po odsłuchaniu ulubionej płyty na audiofilskim sprzęcie bardzo ciężko jest potem wrócić do "normalnego" słuchania -a to niestety bardzo drogie hobby.
Na koniec kilka słów o graniu takimi płytami w radio. Ja swoją audycję opieram na płytach audiofilskich. Gdzieś tak na początku roku, przez skrzynkę audycji przewinęła się rozmowa, czy to ma sens. Jeden ze słuchaczy napisał, że kompresja wszystko równa i te moje złote płyty to wielka kicha. Odczytałem to na antenie i dostałem sporo maili za i przeciw.
Tu jeszcze krótka dygresja: zapowiadając audiofilskie płyty zawsze dzielę się ze słuchaczami swoimi wrażeniami z odsłuchu takich płyt: co brzmiało inaczej, co lepiej, itd. Czasami wiem o faktach typu, że dana solówka jest sklejona z 3 różnych podejść i na tych płytach czasami słychać takie rzeczy, więc o tym też mówię słuchaczom. Reasumując sporo opowiadam o samym dźwięku, który będzie za chwilę emitowany.
I wracając do tych mail, to miałem kilka takich: "ja wszystko to o czym Pan mówi słyszę", "wyraźnie słychać w trakcie audycji, gdy muzyka leci ze złotych płyt a gdy z innych", "na nowo poznaję płyty, które od lat stoją na mojej półce dzięki lepszemu brzmieniu". Te cytaty mi mówią, że słuchacze odczuwają różnicę. Czy rzeczywiście coś słychać, czy to jest tylko autosugestia to już nie wiem. Wiem jedynie, że wielu słuchaczom sprawia radość takie słuchanie i o to chodzi.
Na koniec próba naukowego podejścia do tematu. W dwóch różnych audycjach grałem ten sam utwór raz ze złotej MFSL płyty i z "normalnej". Poprosiłem aby żona nagrała te utwory z radia. Ponieważ pracuję na politechnice to mogłem poprosić znajomego, który ma dostęp do laboratorium akustycznego, aby przebadał te dwa nagrania. Odpowiedź była taka: różnica w pomiarach jest. Widać tą różnicę wyraźnie, jednak dodał, że nie koniecznie musi to pochodzić z płyt, może to być sama różnica w emisji sygnału, która może być różna w różnych warunkach - przypominam nagrywałem utwory w różnych dniach.
To tyle z mojej strony. Więc spytam: wierzyć, czy nie w to audiofilstwo?
Jeśli chodzi o granie płyt w radio, to powód jest finansowy: złote płyty jako nowe kosztują ponad 100 zł, za swoje najlepsze zaś płyt - na rynku wtórnym, bo tu wznowień nie ma - czasami płaciłem i po 400 zł. Na ten temat, kilka lat temu rozmawiałem z samym Kaczkowskim i on potwierdził: "nie mamy sprzętu, nie mamy funduszy, ale wiem że te płyty brzmią pięknie". Wprowadzając mnie do reżyserki powiedział do realizatora audycji: "A oto człowiek, który słucha muzyki w lepszych warunkach niż my tu".
Tak, to prawda, ja płyty kupowane w sklepach traktuje jako drugiej kategorii, bo niestety takie są. Najlepsze tytuły zawsze staram się zawsze zdobywać z Japonii, bo są lepsze jakościowo. Zresztą wystarczy na allegro zobaczyć ceny i te japońskie są zawsze dużo droższe (pomijam bezczelne japońskie piraty, które można już kupić po 30-40 zł), ale jakoś się sprzedają, czy myślicie, że to głupcy płacą ponad 100 zł za płyty? Gwarantuje Wam, że to słychać! Proponuję taki test: w większości większych miast są salony audiofilskie. Oni tam zawsze mają rozstawiony jakiś porządny sprzęt do odsłuchów. Proponuję zadać im pytanie jakie maja płyty audiofislkie na złocie i samemu zaopatrzyć się w taką samą płytę w wydaniu "normalnym". Jeśli, ktoś po takim odsłuchu powie, że nie było różnicy - to wówczas ja się poddaję
Ale ostrzegam, po odsłuchaniu ulubionej płyty na audiofilskim sprzęcie bardzo ciężko jest potem wrócić do "normalnego" słuchania -a to niestety bardzo drogie hobby.Na koniec kilka słów o graniu takimi płytami w radio. Ja swoją audycję opieram na płytach audiofilskich. Gdzieś tak na początku roku, przez skrzynkę audycji przewinęła się rozmowa, czy to ma sens. Jeden ze słuchaczy napisał, że kompresja wszystko równa i te moje złote płyty to wielka kicha. Odczytałem to na antenie i dostałem sporo maili za i przeciw.
Tu jeszcze krótka dygresja: zapowiadając audiofilskie płyty zawsze dzielę się ze słuchaczami swoimi wrażeniami z odsłuchu takich płyt: co brzmiało inaczej, co lepiej, itd. Czasami wiem o faktach typu, że dana solówka jest sklejona z 3 różnych podejść i na tych płytach czasami słychać takie rzeczy, więc o tym też mówię słuchaczom. Reasumując sporo opowiadam o samym dźwięku, który będzie za chwilę emitowany.
I wracając do tych mail, to miałem kilka takich: "ja wszystko to o czym Pan mówi słyszę", "wyraźnie słychać w trakcie audycji, gdy muzyka leci ze złotych płyt a gdy z innych", "na nowo poznaję płyty, które od lat stoją na mojej półce dzięki lepszemu brzmieniu". Te cytaty mi mówią, że słuchacze odczuwają różnicę. Czy rzeczywiście coś słychać, czy to jest tylko autosugestia to już nie wiem. Wiem jedynie, że wielu słuchaczom sprawia radość takie słuchanie i o to chodzi.
Na koniec próba naukowego podejścia do tematu. W dwóch różnych audycjach grałem ten sam utwór raz ze złotej MFSL płyty i z "normalnej". Poprosiłem aby żona nagrała te utwory z radia. Ponieważ pracuję na politechnice to mogłem poprosić znajomego, który ma dostęp do laboratorium akustycznego, aby przebadał te dwa nagrania. Odpowiedź była taka: różnica w pomiarach jest. Widać tą różnicę wyraźnie, jednak dodał, że nie koniecznie musi to pochodzić z płyt, może to być sama różnica w emisji sygnału, która może być różna w różnych warunkach - przypominam nagrywałem utwory w różnych dniach.
To tyle z mojej strony. Więc spytam: wierzyć, czy nie w to audiofilstwo?

