Skoro zostały wydane w nakładzie 1200 to raczej nie są już dostępne, bo fanów na świecie jest więcej niż 1200 i raczej wszystkie zostały wykupione, chyba że na allegro czy e-bay po cenie dwukrotnie wyższej. Niech takie coś zostanie wydane dla większej rzeszy ludzi, ogólnodostępnie, zamiast remasterów z 1996 r. i nie dla wybrańców i będzie dobrze. Gdybym chciał to bym zainwestował, ale posiadanie kilku wersji tego samego albumu jest dla mnie trochę przesadzone. Generalnie remastery z 1996 r. brzmią bardzo dobrze, a z doświadczenia podejrzewam, że te nowe nieznacznie tylko lepiej.
A teraz pewna anegdota:
Kiedyś kupiłem sobie japoński shm-cd, a nawet kilka. Był to album progresywnego holenderskiego zespołu Focus "Moving Waves" z 1971 roku i propagatora hitu "Hocus Pocus". Zapłaciłem za to 80 zł, bo byłem wielkim fanem tej grupy. Jak puściłem i porównałem do europejskiego "normalnego" wydania, zniechęciłem się. Zniekszkałcone ścieżki, płaskie brzmienie, żaden instrument nie był wyeksponowany, podobnie ich kolejny album "Focus III" - to samo. "Hamburger Concerto" brzmiało już tak jak należy. Wszędzi te wydania były chwalone. Podobnie wygląda z płytami zespołu Electric Light Orchestra - nie ma w nich klarowności brzmienia, która cechuje europejskie edycje. Natomiast płyty Camel z 2009 i 2010 oraz Scorpions z 2008 brzmią już jak należy. Także dziwna ta różnorodność jakości brzmienia.
A teraz pewna anegdota:
Kiedyś kupiłem sobie japoński shm-cd, a nawet kilka. Był to album progresywnego holenderskiego zespołu Focus "Moving Waves" z 1971 roku i propagatora hitu "Hocus Pocus". Zapłaciłem za to 80 zł, bo byłem wielkim fanem tej grupy. Jak puściłem i porównałem do europejskiego "normalnego" wydania, zniechęciłem się. Zniekszkałcone ścieżki, płaskie brzmienie, żaden instrument nie był wyeksponowany, podobnie ich kolejny album "Focus III" - to samo. "Hamburger Concerto" brzmiało już tak jak należy. Wszędzi te wydania były chwalone. Podobnie wygląda z płytami zespołu Electric Light Orchestra - nie ma w nich klarowności brzmienia, która cechuje europejskie edycje. Natomiast płyty Camel z 2009 i 2010 oraz Scorpions z 2008 brzmią już jak należy. Także dziwna ta różnorodność jakości brzmienia.
Nie gram z nut, gram z serca

