21.08.2005, 16:24
Ja także jestem wielbicielem Steve'a Howe'a (a maniakiem Yes zwłaszcza), choć obiektywnie muszę stwiedzić że jest on wybitnym gitarzystą za to twórcą miernym. Jego solowe płyty nie powalają na kolana (może poza "Skyline") choć dobrze zdaję sobie sprawę że solowe produkty Stefcia mają być z samego założenia oderwane od poczynań Yes.

