08.07.2011, 14:02
Mark zapytany kiedyś jak mu się pracowalo z Dylanem odpowiedział że nie było to źródłem jego satysfakcji. Ale to właśnie płyty Roberta Zimmermana Mark nosił po pachą. To jego idol i na pewno ktoś ważny ale na jednej scenie Mark i Bob kurcze no nie wiem. Mam z tym problem. Bob Dylan potafi być na koncercie bardzo niedostępny i chłodny. Nie pozwala robić zdjęć i w ogóle jest bardzo zdystansowany. To zgoła dwie zupełnie inne osobowości i może dlatego na razie nie potrafię sobie tego wszystkiego wyobrazić. To zupelnie coś innego niż trasa z Erikiem Claptonem czy Emmylou Harris. No zobaczymy.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

