06.07.2011, 15:22
No właśnie - "Drama" to też jeden z tych lepszych krążków Yes. Rok 1980, kiedy obok "Duke" Genesis i "Permanent Waves" Rush nie pojawiła się w zasadzie żadna wartościowa płyta progresywna (może Saga by się jeszcze załapała).
No cóż stało się tak a nie inaczej, może po jakimś upływie czasu "Fly From Here" będzie bardziej wartościową pozycją? Często tak jest, że płyta zyskuje na wartości nawet po latach.
No cóż stało się tak a nie inaczej, może po jakimś upływie czasu "Fly From Here" będzie bardziej wartościową pozycją? Często tak jest, że płyta zyskuje na wartości nawet po latach.
Nie gram z nut, gram z serca

