21.06.2011, 21:33
Trasę OES, w tak mocnym składzie, po dłuuugim oczekiwaniu fanów na nową płytę, trzeba traktować jako swoiste odrodzenie Feniksa w glorii, jeszcze piękniejszego. I moim zdaniem efekt został osiągnięty. Nie zapomnę pierwszych akordów z Bazylei (komentarz przejętego Metza), łzy miałem w oczach że brzmi to jeszcze lepiej niż na płycie i następnie "Walk of Life" - najlepiej wykonywane w tym składzie, w historii wszystkich występów moim zdaniem. Skład dobrany był fantastycznie.
PS. Po minie Knopflera było widać, że jest zachwycony z tego dźwięku, zgrania i reakcji publiki.
PS. Po minie Knopflera było widać, że jest zachwycony z tego dźwięku, zgrania i reakcji publiki.

