21.06.2011, 18:46
Pozwólcie na chwilę włączyć sią do rozmowy: zadanie "zdefiniowania tożsamości DS" brzmi bardzo naukowo, ku temu nie mam żadnych narzędzi. Mogę powiedzieć tylko subiektywnie: kiedy wychodziły pierwsze płyty DS, mogłem odegrać je na szpulowy magnetofon od znajomego. Wtedy w kraju ( i nie tylko)dominował bardzo inny rodzaj muzyki, i to, że ktoś już wtedy znał/cenił te płyty świadczy o jego dobej znajomości tej materii. Tym bardziej, kiedy ukazało się BIA, i strasznie podobała mi się cała płyta (zresztą do dziś) właśnie ów znajomy nie podzielił powszechnego wtedy entuzjazmu, dodając, że jest zbyt popowa, i to nie jest już dawne DS. Stąd myślę, że taki sąd jest również uprawniony. Co się tyczy drugiego punktu, rozumię to tak, że i MK nie mógł oprzeć się naciskom producentów na dostarczenie kolejnego przeboju. Czy udało mu się produkować całkiem "sterylnie" od nich kolejne nagrania - nie wiem. Niedawno czytałem wywiad z Ch. Rea - opowiadał w nim, że nawet posiadanie już pewnej marki w muzyce nie zapewnia niezależności przy nagrywaniu kolejnej płyty. Tak, że w pkt. 2 parcie na sukces/przebój przypisałbym raczej nie Markowi, a firmie fonograficznej.
A swoją drogą, to rzeczywiście ciekawe co by było gdyby DS swoją przedostatnią płytą nie osiągnął takiego sukcesu? Może moglibyśmy ich koncerty oglądać częściej u nas?
A swoją drogą, to rzeczywiście ciekawe co by było gdyby DS swoją przedostatnią płytą nie osiągnął takiego sukcesu? Może moglibyśmy ich koncerty oglądać częściej u nas?

