21.06.2011, 17:34
Jasne - pedal steel to świetne wzbogacenie gitary Knopflera, podobnie jak wcześniej omawiany rozbudowany skład z trasy OES. Tyle że nie do końca pasuje to do tożsamości DS. To świetne występy, ale nie pod szyldem DS. Myślę, że ten czteroosobowy skład z pierwszych lat, a później rozbudowa o klawisze, saksofon z okresu "Making Movies" i "Love Over Gold" to rasowy DS. A później zaczęły się wg. mnie - problemy. To parcie na osiągnięcie komercyjnego sukcesu (co jest całkowicie zrozumiałe) zniszczyły zespół. Wcześniej, choć mimo wielu zmian personalnych - słuchając tamtych nagrań - czuć było między tymi muzykami chemię. Od "Brothers In Arms" to zanikło. To już inne DS. Tam nie czuć atmosfery zespołu. To świetny, epokowy krążek, ale bardziej pasuje do niego nazwa "Mark Knopfler". To mógłby być jego świetny solowy debiut, a "On Every Street" - drugą płytą. We wkładce Teraz Rocka o DS z 2008 r., gdzie jest recenzja tej płyty napisano tak samo. Wiele razy się zastanawiałem nad tym i na siłę chciałem nagrania z 1985 i 1991 "dopasować" do tych wcześniejszych - bardzo się różnią od siebie. A podczas trasy "OES" Knopfler dobrał sobie wielu muzyków niezwiązanych dotąd z DS i przez to uleciała (dla innych wzbogaciła się) dawna magia i styl tego zespołu. Powstał wielki big-band dla mnie wykonawczo świetny, ale trochę niepasujący do kontekstu DS.
Odnośnie elektroniki podczas trasy "BIA" irytują mnie te wstawki elektronicznej perkusji i momentami "odjazdy" klawiszy. Reszta jest ok. Jasne, tak się grało wtedy, ale to pasowało i nadal pasuje do zespołów stworzonych do używania takiego sprzętu (reprezentaci new romantic - Duran Duran, Depeche Mode, Ultravox), a nie do naszych ulubieńców. W latach 80. np. wielu wykonawców heavy metalowych użyło w swych nagraniach elektronicznej perkusji i ich produkcje z tamtych lat są raczej słabe. Ale także na "Brothers In Arms" użyto taką perkusję i w tym wypadku wyszło świetnie. Czyli trzeba umiejętnie to wykorzystać na to wychodzi.
Odnośnie elektroniki podczas trasy "BIA" irytują mnie te wstawki elektronicznej perkusji i momentami "odjazdy" klawiszy. Reszta jest ok. Jasne, tak się grało wtedy, ale to pasowało i nadal pasuje do zespołów stworzonych do używania takiego sprzętu (reprezentaci new romantic - Duran Duran, Depeche Mode, Ultravox), a nie do naszych ulubieńców. W latach 80. np. wielu wykonawców heavy metalowych użyło w swych nagraniach elektronicznej perkusji i ich produkcje z tamtych lat są raczej słabe. Ale także na "Brothers In Arms" użyto taką perkusję i w tym wypadku wyszło świetnie. Czyli trzeba umiejętnie to wykorzystać na to wychodzi.
Nie gram z nut, gram z serca

