12.06.2011, 23:06
Ja jestem ekspertem gry na strunach położonych dwa centymetry nad progami, żeby było weselej równo nad wszystkimi. Ongiś za czasów zubożałej komuny, pokazały się w końcu struny o nazwie "PRESTO" z wielkiego jak na tamte czasy kraju na E , czyli enerde, zsynchronizowane z polskimi gitarami Defil, traciły jednak ze swych atutów.
Rzeczywiście po kilku godzinach gry , można było dostać "łapy przefarmerskie" - dlatego od kilku lat nie gram, i dłonie wróciły do normy.
A tak serio sobie myślę, że producenci gitar , często dawali Markowi gitary do testowania , z tzw nr jeden produkcji, w których realizowali wszystkie zachcianki Marka , ażeby zapomniał po dwóch godzinach koncertu, że trzymał gitarę w rękach. O dżwiękach, brzmieniu, duszy instrumentu nie sposób w ogóle pisać.
Rzeczywiście po kilku godzinach gry , można było dostać "łapy przefarmerskie" - dlatego od kilku lat nie gram, i dłonie wróciły do normy.
A tak serio sobie myślę, że producenci gitar , często dawali Markowi gitary do testowania , z tzw nr jeden produkcji, w których realizowali wszystkie zachcianki Marka , ażeby zapomniał po dwóch godzinach koncertu, że trzymał gitarę w rękach. O dżwiękach, brzmieniu, duszy instrumentu nie sposób w ogóle pisać.
We are the sultans of swing...

