12.06.2011, 18:23
No właśnie...
Ciekawe, czy sam Mark wie jak to robi, czy po prostu bierze i robi.
Patrząc jak gra na koncertach, widać, że nie stara się grać co do dźwięku,
tylko trzyma pewien kurs, wokół którego się porusza.
Spontaniczność, niepowtarzalność świadczyłyby raczej o tym, że kontroli
w sensie przepracowania każdego dźwięku ścisłej tam nie ma. A świadomość tego, co gra - myślę, że musi być. W pełni świadomie można przeżywać także to, czego się nie kontroluje (czy do końca nie kontroluje).
Taka żywiołowość mi się podoba, chociaż mam pełen szacunek do ludzi, którzy potrafią wystukać wszystko zawsze tak samo perfekcyjnie i niezawodnie co do szmeru.
Ciekawe, czy sam Mark wie jak to robi, czy po prostu bierze i robi.
Patrząc jak gra na koncertach, widać, że nie stara się grać co do dźwięku,
tylko trzyma pewien kurs, wokół którego się porusza.
Spontaniczność, niepowtarzalność świadczyłyby raczej o tym, że kontroli
w sensie przepracowania każdego dźwięku ścisłej tam nie ma. A świadomość tego, co gra - myślę, że musi być. W pełni świadomie można przeżywać także to, czego się nie kontroluje (czy do końca nie kontroluje).
Taka żywiołowość mi się podoba, chociaż mam pełen szacunek do ludzi, którzy potrafią wystukać wszystko zawsze tak samo perfekcyjnie i niezawodnie co do szmeru.

