10.06.2011, 15:15
Zakładam taki wątek bo ostatnio sobie analizuję trasy koncertowe DS i chociaż każdy z nas ma mocno wyrobione zdanie na temat plyt koncertowych naszego ulubionego zespołu a właściwie płyt których nam brakuje, dochodzę do pewnego wniosku którego bym się po sobie nie spodziewał po latach.
Może to celowa strategia i bardzo przemyślana że płyt koncertowych DS jak kot napłakał.
Dopiero po trzech pierwszych trasach DS ukazuje sie album koncertowy aLCHEMY. Podsumowujący działalność grupy z pierwszych lat. Podsumowujący wspaniale. Widać na nim wyraźnie jak zespół rozwinął swoje skrzydła i jak utwory zyskały szlachetny blask. Może dopiero za sprawą instumentow klawiszowych było to możliwe aby oblicze DS właśnie takie było. Może nie było sensu wydawania płyty koncertowej wczesniej. W końcu tytuł alchemia zobowiązuje i rzeczywiście z utworów z pierwszych płyt udalo się wyłuskać prawdziwe złoto i możemy powiedzieć że to kamien filoozoficzny w dyskografii dIRE sTRAITS. Pierwszy rozdział DS został zamknięty.
Po płycie "Brothers In Arms" oczywiście każdy liczył na płytę koncertową bo jak nie liczyć skoro to była tak długa trasa. Jednak zespół Dire Straits konsekwentnie czeka do roku 1993. Czeka dlugo ale może celowo aby po następnej płycie i trasie zamknąć ostatecznie historię dIRE sTRAITS. Płyta "On The Night" zbiera utwory z ostatnich dwóch płyt studyjnych i ma to sens. Widzę w tym jakąś logikę choć zdania nigdy nie zmienie że jak na koncertowy DS a taki zawsze był płyt z oklaskami śladowa ilość. Potrafimy je wymienić jednym tchem i nie przepadają w gąszczu innych. To też odkryłem ostatnio. Może mniej a konkretniej? To też może być zaplanowana strategia. Myśleliście kiedyś o tym w ten sposób?
Może to celowa strategia i bardzo przemyślana że płyt koncertowych DS jak kot napłakał.
Dopiero po trzech pierwszych trasach DS ukazuje sie album koncertowy aLCHEMY. Podsumowujący działalność grupy z pierwszych lat. Podsumowujący wspaniale. Widać na nim wyraźnie jak zespół rozwinął swoje skrzydła i jak utwory zyskały szlachetny blask. Może dopiero za sprawą instumentow klawiszowych było to możliwe aby oblicze DS właśnie takie było. Może nie było sensu wydawania płyty koncertowej wczesniej. W końcu tytuł alchemia zobowiązuje i rzeczywiście z utworów z pierwszych płyt udalo się wyłuskać prawdziwe złoto i możemy powiedzieć że to kamien filoozoficzny w dyskografii dIRE sTRAITS. Pierwszy rozdział DS został zamknięty.
Po płycie "Brothers In Arms" oczywiście każdy liczył na płytę koncertową bo jak nie liczyć skoro to była tak długa trasa. Jednak zespół Dire Straits konsekwentnie czeka do roku 1993. Czeka dlugo ale może celowo aby po następnej płycie i trasie zamknąć ostatecznie historię dIRE sTRAITS. Płyta "On The Night" zbiera utwory z ostatnich dwóch płyt studyjnych i ma to sens. Widzę w tym jakąś logikę choć zdania nigdy nie zmienie że jak na koncertowy DS a taki zawsze był płyt z oklaskami śladowa ilość. Potrafimy je wymienić jednym tchem i nie przepadają w gąszczu innych. To też odkryłem ostatnio. Może mniej a konkretniej? To też może być zaplanowana strategia. Myśleliście kiedyś o tym w ten sposób?
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

