03.06.2011, 14:24
Ja bym nie porównywał takich tradycyjnych cover bandów bo każdy może na własnym podwórku taki zalożyć z czystej pasji do danego wykonawcy i nikt nie będzie mial o to pretensji. Co innego kiedy panowie sie zbierają z zespołu który nie istnieje i grają muzykę tego zespołu. Nie wierzę że nie spodziewali sie skrajnych opinii o tym przedsięwzieciu. Drobny retusz w nazwie zespołu i machina się napędza. Zawsze powtarzam że Mark Knopfler to nie Roger Waters bo gdyby było inaczej to jeszcze mogloby być ciekawiej. A co stalo na przeszkodzie aby wymyslić nową nazwę dla tego projektu, skomponować własny materal i ewentualnie pomiędzy jednym a drugim utworem wpleść DS. I bardzo mnie jeszcze ciekawi czy na koncertach jest przynajmniej jedno słowko MK.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

