03.06.2011, 12:28
Bart napisał(a):Nikt, kto kocha jakąkolwiek muzykę, nie będzie obiektywny. Ranking pokazuje w przybliżeniu, ilu ludzi kocha jakie płyty.
Zgadza się. Wylaczenie emocji jest w tym przypadku na pewno ekstremalnie trudne.
Tak na dobra sprawe pozycja, któregoś z moich ulubionych albumów/wykonawców w roznego rodzaju rankingach nie ma dla mnie większego znaczenia. Zawsze znajdzie się taki w którym będzie on zajmowal jedno z czolowych miejsc i taki, który będzie go w mojej opinii traktowal krzywdząco.
Zastanawialem się tylko co maja na mysli autorzy praktycznie większości tego typu rankingow piszac nie o najulubienszym tylko wlasnie najlepszym albumie. Zawsze wydawalo mi się i wydaje nadal ze jeśli wygłasza sie opinie na temat czegoś, że jest najlepsze potrafi sie uargumentować to lepiej niż tylko sama sympatia.
Dlatego też we wcześniejszym poscie pytalem o kryteria jakimi się kierowano. Byłem ciekaw czy być może chodzi o najlepszy album np. pod względem ilości sprzedanych egzemplarzy, ilości krajów w którym osiągnęł statut złotej płyty, singli które go promowaly, miejsca do którego dotarl na listach przebojow itp. itd. Jednak „jakikolwiek wkład w muzyke rockowa” jest na tyle enigmatycznym stwierdzeniem ze chyba jednak faktycznie autorom chodzilo przede wszystkim o dobra zabawe a w pierwszej dziesiątce mogl się rownie dobrze znaleźć np. ktorys z albumow zespołu „Ich Troje”.
Najprawdopodobniej jest zatem wlasnie tak jak napisal Bart. Jeśli dobrze interpretuje jego slowa to okreslenie najlepszy jest w przypadku zarówno tego jak i innych podobnych rankingow tożsame ze slowem „najulubienszy”, „najukochańszy”. Tylko ze jak wyglądałby na okładce tytul wymalowany wielkimi literami: „100 najulubienszych albumow wszech czasow „? Nie da się ukryc ze troche malo naturalnie, wrecz dziwacznie. Dlatego jak zgaduje utarlo się jakis czas temu haslo „najlepszy” i tak jest do dzisiaj.
P.S. Kiedys dawno temu przy podobnego rodzaju dyskusji dowiedziałem się od znajomego ze nie istnieje cos takiego jak: najlepszy album, najlepszy zespol, najlepsza solowka. Po prostu nie istnieje. Ile osob tyle „najlepszych” wedlug nich albumow, solowek, piosenkarzy itp. itd.
Z miejsca zgodziłem się z ta opinia.
P.S.2. W moim wlasnym rankingu od ponad 20 lat na pierwszym miejscu niezmiennie ta sama pozycja
Pozdrawiam W.
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."

