02.04.2011, 22:32
Tak sobie myślę, że chłopaki (Alan, John, Chris White, Phil Palmer), chętnie pograli by z Markiem, gdyby ten tylko chciał reaktywować Dire Straits. Ale pan MK raczej nie ma na to ochoty. Z drugiej strony ta cała gigantomania DS, a teraz to jak jest z solowymi trasami MK-lokalnie w klubikach..? Kiedyś bilet na koncert DS kosztował 20 dolarów i musiało przyjść 40 tyś ludzi, żeby nakłady się zwróciły+marża zysku, a teraz kosztuje 80 EUR i trzeba 4 razy mniej. Wiem, że to upraszczam, ale trochę wkurza mnie to, że MK mówiąc o DS zawsze podkreśla niechęć do tej gigantomanii. Przecież tak naprawdę teraz trasy MK wcale nie różnią się rozmachem od tras DS, tyle tylko, że MK gra w halach i dlatego mniej ludzi może kupić bilety.
Tak naprawdę to trochę MK wykorzystuje DS, bo skoro się odcinam, to wtedy koniec z graniem kawałków napisanych dla zespołu. A prawda jest taka, że najwięcej ludzi szaleje podczas SOS czy BIA czy R&J, nie wspominając cholernie długiego kawałka-TR. Ilu z tych ludzi w Hali Stulecia we Wrocku było świadomymi fanami jak my, a ilu kupiło bilet, wiedząc, że zagra jakieś diretstraitsowe kawałki...
Tak naprawdę to trochę MK wykorzystuje DS, bo skoro się odcinam, to wtedy koniec z graniem kawałków napisanych dla zespołu. A prawda jest taka, że najwięcej ludzi szaleje podczas SOS czy BIA czy R&J, nie wspominając cholernie długiego kawałka-TR. Ilu z tych ludzi w Hali Stulecia we Wrocku było świadomymi fanami jak my, a ilu kupiło bilet, wiedząc, że zagra jakieś diretstraitsowe kawałki...
A long time ago came a man on a track...

