"Andrzeju czy gitarkę mógłbyś zabrać pod pachę i zagrać nam coś znowu ze Swojej znakomitej szuflady ?
hm....jak nie zapomnę.
Z cyklu niesamowite historie opiszę Wam jak kiedyś jeden z moich kolegów z zespołu zapomniał na koncert......no właśnie czego zapomniał.
Zacznę od początku.
Był maj 1982 roku. Andrzej świeżo upieczony maturzysta i członek "legendarnego" zespołu rockowego o nazwie "Rozkład Jazdy"zastanawiał się co dalej zrobić ze swoim losem. Czasy szare i okrutne, świeżutko po ogłoszeniu stanu wojennego.
W Frankfurcie n\o (czyli w byłym NRD) odbywał się zlot młodzieży, na który postanowiono zaprosić jakiś młodzieżowy zespół z Polski . Padło na nas.
Zespół w którym grałem, pod egidą miejskiego ośrodka kultury został wezwany do Komitetu Partii podstawowej komórki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Pierwszy sekretarz PZPR poinformował nas , że reprezentować będziemy Polskę na tym zlocie.
” Proszę zatem podciąć włosy ( wtedy jeszcze miałem) i solidnie się do tego występu przygotować, rzekł sekretarz”, którego zapamiętałem, z tego , że był 17 razy grubszy ode mnie i 17 razy bardziej czerwony na twarzy( też ode mnie)
Na potrzeby występu ściągnięto aparaturę nagłośnieniową z całego województwa, łącznie z aparaturą amfiteatru w Zielonej Górze , który obsługiwał pamiętny festiwal Piosenki (Zd)radzieckiej czyt. Radzieckiej (ongiś kluczowy festiwal w kraju).
Przody aparatury osiągnęły 2500 Watt na stronę i był to wyczyn narodu polskiego , który miał powalić zaprzyjażniony naród NRD, tym bardziej , że na próbie na pl. Bohaterów w Słubicach , gdy piznołem w gitarę z okolicznych domostw powypadały szyby( budownictwo w stylu "Wczesny Gierek" nie należało wtedy do mocnych atutów władzy komunistycznej, ale o dziwo przetrwało do dziś).
Gdy pierwszy sekretarz dowiedział sie , że będziemy grać repertuar zespołu Rush( tak,tak ten Rush), syknął zdecydowanie głośniej niż nakazywała przyzwoitość i zrobił się jeszcze bardziej czerwony , czyli w tym przypadku już 18 razy więcej ode mnie i krzyczał: a co z cenzurą !!!!!!( była kiedyś taka instytucja).
Pózniej były paszporty, zezwolenia na przejazd ( chyba od samego Jaruzelskiego) i karty przekroczenia granicy.( w tamtych czasach przekroczenie granicy graniczyło z cudem).
Na granicy witali nas przedstawiciele FDJ ( to takie nasze ZSMP), i pierwsze czym zaskoczyli, to tym, iż wszyscy byli ubrani w granatowe koszule (oj, kurde złe wtedy miałem skojarzenia) i wszyscy mieli jednakowe okulary , a właściwie ramki produkowane w enerdowskich zakładach Karl-Zeiss Jena , które ongiś słynęły ze swych wyrobów nawet u takich koneserów zaprzyjaźnionego bloku komunistycznego jak Korea Północna czy Kuba.
No właśnie i przechodzimy do sedna, czegoż to zapomniał mój perkusista, a no właśnie…….. zapomniał …..PERKUSJI.
No, k…..można pałeczek zapomnieć, czy tak jak Mark kostki do gitary , ale trzeba mieć nie żle z garami(potoczna nazwa perkusji) , ażeby perkusji zapomnieć.
Niemcy jednak, z zespołu KARAT, którzy wraz z nami występowali, użyczyli nam perkusji czeskiej firmy AMATI, wtedy na takim sprzęcie się właśnie grało o YAMAHACH można było tylko pomarzyć.
A jak to się ma do Forum Marka Knopflera , a no się ma, słowem DIRE STRAITS czyli same kłopoty, tarapaty.
hm....jak nie zapomnę.
Z cyklu niesamowite historie opiszę Wam jak kiedyś jeden z moich kolegów z zespołu zapomniał na koncert......no właśnie czego zapomniał.
Zacznę od początku.
Był maj 1982 roku. Andrzej świeżo upieczony maturzysta i członek "legendarnego" zespołu rockowego o nazwie "Rozkład Jazdy"zastanawiał się co dalej zrobić ze swoim losem. Czasy szare i okrutne, świeżutko po ogłoszeniu stanu wojennego.
W Frankfurcie n\o (czyli w byłym NRD) odbywał się zlot młodzieży, na który postanowiono zaprosić jakiś młodzieżowy zespół z Polski . Padło na nas.
Zespół w którym grałem, pod egidą miejskiego ośrodka kultury został wezwany do Komitetu Partii podstawowej komórki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Pierwszy sekretarz PZPR poinformował nas , że reprezentować będziemy Polskę na tym zlocie.
” Proszę zatem podciąć włosy ( wtedy jeszcze miałem) i solidnie się do tego występu przygotować, rzekł sekretarz”, którego zapamiętałem, z tego , że był 17 razy grubszy ode mnie i 17 razy bardziej czerwony na twarzy( też ode mnie)
Na potrzeby występu ściągnięto aparaturę nagłośnieniową z całego województwa, łącznie z aparaturą amfiteatru w Zielonej Górze , który obsługiwał pamiętny festiwal Piosenki (Zd)radzieckiej czyt. Radzieckiej (ongiś kluczowy festiwal w kraju).
Przody aparatury osiągnęły 2500 Watt na stronę i był to wyczyn narodu polskiego , który miał powalić zaprzyjażniony naród NRD, tym bardziej , że na próbie na pl. Bohaterów w Słubicach , gdy piznołem w gitarę z okolicznych domostw powypadały szyby( budownictwo w stylu "Wczesny Gierek" nie należało wtedy do mocnych atutów władzy komunistycznej, ale o dziwo przetrwało do dziś).
Gdy pierwszy sekretarz dowiedział sie , że będziemy grać repertuar zespołu Rush( tak,tak ten Rush), syknął zdecydowanie głośniej niż nakazywała przyzwoitość i zrobił się jeszcze bardziej czerwony , czyli w tym przypadku już 18 razy więcej ode mnie i krzyczał: a co z cenzurą !!!!!!( była kiedyś taka instytucja).
Pózniej były paszporty, zezwolenia na przejazd ( chyba od samego Jaruzelskiego) i karty przekroczenia granicy.( w tamtych czasach przekroczenie granicy graniczyło z cudem).
Na granicy witali nas przedstawiciele FDJ ( to takie nasze ZSMP), i pierwsze czym zaskoczyli, to tym, iż wszyscy byli ubrani w granatowe koszule (oj, kurde złe wtedy miałem skojarzenia) i wszyscy mieli jednakowe okulary , a właściwie ramki produkowane w enerdowskich zakładach Karl-Zeiss Jena , które ongiś słynęły ze swych wyrobów nawet u takich koneserów zaprzyjaźnionego bloku komunistycznego jak Korea Północna czy Kuba.
No właśnie i przechodzimy do sedna, czegoż to zapomniał mój perkusista, a no właśnie…….. zapomniał …..PERKUSJI.
No, k…..można pałeczek zapomnieć, czy tak jak Mark kostki do gitary , ale trzeba mieć nie żle z garami(potoczna nazwa perkusji) , ażeby perkusji zapomnieć.
Niemcy jednak, z zespołu KARAT, którzy wraz z nami występowali, użyczyli nam perkusji czeskiej firmy AMATI, wtedy na takim sprzęcie się właśnie grało o YAMAHACH można było tylko pomarzyć.
A jak to się ma do Forum Marka Knopflera , a no się ma, słowem DIRE STRAITS czyli same kłopoty, tarapaty.
We are the sultans of swing...

