18.02.2011, 23:09
Trudno mi sie jakos ostatnio zebrac by cos napisac ale slowo sie rzeklo ...
We wtorek mialem okazje uczestniczyc w Show, tak powiem w show Australian Pink Floyd. Zachecony przez Macka, ktory jak sie okazuje nie dotarl na koncert w katowicach i recenzjami z roznych zrodel wybralem sie do Frankfurtu do znanej mi z innych koncertow Jahrhunderthalle. Ku mojemu zaskoczeniu sala wypelniona po brzegi.
Muzycy rozpoczeli rowno o 20 utworem Shine...,potem Welcome to the machine, Sorrow juz po pierwszych chwilach zorientowalem sie ze bedzie to bardzo dobry koncert, bardzo wierny muzyce Pink Floyd, przeszly mi dreszcze hmm, swietnie naglosniona sala, efekty specjalne swiatla muza, jakies nadmuchiwane stwory , zwlaszcza na koncu wielki kangur i przeboje Speak to me, Breathe, The great Gig... pieknie zaspiewany przez jedna z pan z chorkow. Time, Money, Wish..., Another brick..., Comfortably numb, Learning to fly, na koniec bisy On of these i Run to Hell. Publika na stojaco pozegnala artystow.
Koncert podzielony na dwie czesci, prawie 3 godziny muzyki. W drugiej czesci ogladany przez okulary, gdyz obrazy byly podawane w technice 3D.Wlasnie nie wspomnialem ze na kazdego uczestnika koncertu czekaly specjane okulary by ogladac koncert w 3D. Powiem tak gdyby nie wokal troszke inny od orginalu, gdybym tylko sluchal a nie widzial moglbym rzec mam przed soba Pink Floyd.
Swietny koncert - piekne show, wyrazy uznania dla muzykow
Kilka zdjec z komorki, znowu skleroza zapomniala aparatu.
We wtorek mialem okazje uczestniczyc w Show, tak powiem w show Australian Pink Floyd. Zachecony przez Macka, ktory jak sie okazuje nie dotarl na koncert w katowicach i recenzjami z roznych zrodel wybralem sie do Frankfurtu do znanej mi z innych koncertow Jahrhunderthalle. Ku mojemu zaskoczeniu sala wypelniona po brzegi.
Muzycy rozpoczeli rowno o 20 utworem Shine...,potem Welcome to the machine, Sorrow juz po pierwszych chwilach zorientowalem sie ze bedzie to bardzo dobry koncert, bardzo wierny muzyce Pink Floyd, przeszly mi dreszcze hmm, swietnie naglosniona sala, efekty specjalne swiatla muza, jakies nadmuchiwane stwory , zwlaszcza na koncu wielki kangur i przeboje Speak to me, Breathe, The great Gig... pieknie zaspiewany przez jedna z pan z chorkow. Time, Money, Wish..., Another brick..., Comfortably numb, Learning to fly, na koniec bisy On of these i Run to Hell. Publika na stojaco pozegnala artystow.
Koncert podzielony na dwie czesci, prawie 3 godziny muzyki. W drugiej czesci ogladany przez okulary, gdyz obrazy byly podawane w technice 3D.Wlasnie nie wspomnialem ze na kazdego uczestnika koncertu czekaly specjane okulary by ogladac koncert w 3D. Powiem tak gdyby nie wokal troszke inny od orginalu, gdybym tylko sluchal a nie widzial moglbym rzec mam przed soba Pink Floyd.
Swietny koncert - piekne show, wyrazy uznania dla muzykow

Kilka zdjec z komorki, znowu skleroza zapomniala aparatu.

