11.08.2005, 15:34
Jakiś miesiąc po koncercie Mistrza w "Spodecu" w moim mieście-Chorzowie grało SBB. Gdy kupowałem bilet na ten koncert dowiedziałem się od właściciela klubu, że kilka dni przed SBB gra u nich za free Wojciech Klich, były gitarzysta czegoś tam. Poszedłem z kumplem, bez entuzjazmu, koncert nie był ciekawy. Prócz nudnych własnych kompozycji było kilka coverów, m.in Hey Joe Hendrixa i...na finał You latest trick. Dziwnie było tego słuchać, mimo iż zagrane było poprawnie, to jakoś tak...inaczej. W końcu zespół Klicha liczył tylko gitare, bas i bębny... Kumplowi się podobało (nie był na koncercie Marka), ja wyszedłem stamtąd obojętny na to co się działo. A coverów w większości przypadków nie lubię.

