31.12.2010, 16:37
Rok 2010 zapowiadał się wspaniale, ale...
-12 czerwca koncert w Helsingborgu-zimno jak diabli i padający deszcz (nigdy więcej koncertu MK na świeżym powietrzu), ale muzycznie naprawdę fajnie (poza SOS)
-2 lipca Wrocław, nie obraźcie się, ale tak beznadziejnego akustycznie koncertu MK to nie słyszałem, masakra i dramat-chyba że to tylko ja miałem tego wieczoru problemy ze słuchem
-Alchemy: w sumie rozczarowanie, gdzie pełen zapis, gdzie dodatkowe nieznane materiały? Znowu zlewka fanów, chociaż paradoksalnie z każdą nowa płytą MK przygotowuje dla jego wielbicieli niespodzianki w postaci dodatkowych płyt DVD (to mi się bardzo podoba)
Co było wspaniałego: impreza pokoncertowa we Wrocku
i to że dalej są w Polsce tacy wspaniali fani MK, że jest dalej Waldek i cała reszta cudownych ludzi, że słuchając powrocławskiej audycji Robsona były ciary..., że Raingod zmiażdżył oficjalne koszulki swoim projektem-to było piękne i pewnie jeszcze kilka wspaniałości o których akurat teraz nie pamiętam.
-12 czerwca koncert w Helsingborgu-zimno jak diabli i padający deszcz (nigdy więcej koncertu MK na świeżym powietrzu), ale muzycznie naprawdę fajnie (poza SOS)
-2 lipca Wrocław, nie obraźcie się, ale tak beznadziejnego akustycznie koncertu MK to nie słyszałem, masakra i dramat-chyba że to tylko ja miałem tego wieczoru problemy ze słuchem

-Alchemy: w sumie rozczarowanie, gdzie pełen zapis, gdzie dodatkowe nieznane materiały? Znowu zlewka fanów, chociaż paradoksalnie z każdą nowa płytą MK przygotowuje dla jego wielbicieli niespodzianki w postaci dodatkowych płyt DVD (to mi się bardzo podoba)
Co było wspaniałego: impreza pokoncertowa we Wrocku
i to że dalej są w Polsce tacy wspaniali fani MK, że jest dalej Waldek i cała reszta cudownych ludzi, że słuchając powrocławskiej audycji Robsona były ciary..., że Raingod zmiażdżył oficjalne koszulki swoim projektem-to było piękne i pewnie jeszcze kilka wspaniałości o których akurat teraz nie pamiętam.
A long time ago came a man on a track...

