04.11.2010, 17:58
Podobnież jak Robson posiadam wszystkie DS w postaci winyli, poza tym kilka solowych (Shangri-La i Get Lucky), Hillbilsów i kilka singli.... Oczywiście nie na sprzedaż, bo czym byłoby życie bez tego zapachu otwieranej koperty, tych delikatnych trzasków naelektryzowanej płyty wyciąganej z foliowej etykiety, tych przepięknych okładek, niektórych z wytłoczeniami (koperta z Communique), których nie uświadczysz na książeczce dodanej do CD... No i sam rytuał "nastawiania" płyty i obracania na drugą stronę... ech....
Co do innych nośników.. posiadam jeszcze DS na kasetach magnetofonowych (nie wszystkie, ale za to oryginalne z wysp :-)). Nie mogę oczywiście pominąć mini-winyli, czyli japońskich wydań płyt CD, w kopertach i z całą otoczką graficzną towarzyszącą winylom...
Co do innych nośników.. posiadam jeszcze DS na kasetach magnetofonowych (nie wszystkie, ale za to oryginalne z wysp :-)). Nie mogę oczywiście pominąć mini-winyli, czyli japońskich wydań płyt CD, w kopertach i z całą otoczką graficzną towarzyszącą winylom...
Sometimes you`re the windshield...
Sometimes you`re the bug...
Sometimes you`re the bug...

