28.10.2010, 13:33
Raingod napisał(a):W zasadzie Robson to Trójka oraz wieczory płytowe panów Tomaszów - Beksińskiego i SzachowskiegoNawet sobie nie wyobrazasz, jak bardzo tęsknię muzycznie do tamtych czasów... I nie tylko chodzi o moich ulubionych wykonawcow, ale o klimat, wyszukiwanie utworow, lapanie dzwiekow ulotnych - bo w eterze. Chcialo sie zyc, tesknilismy za zachodem, ktory nas w koncu dopadl i stlamsil potworna sieczka i wielkim gownem pseudo muzycznym...
Wojtek myślę że sobie wyobrażam bo mam tak samo. Tomek Beksiński był niepowtrzalny. Ja z kolei jego audycje w Trójce pod Księżycem zapamiętałem najmocniej. Pąmiętam jak zdarzało mi się nie przysnąć przy końcu (to jednak był środek nocy) i chodzilem nazajutrz wkurzony. Potem na wszelki wypadek nagrywałem. Kurde brakuje tego. Nosferatu był niezastąpiony.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day


Nawet sobie nie wyobrazasz, jak bardzo tęsknię muzycznie do tamtych czasów... I nie tylko chodzi o moich ulubionych wykonawcow, ale o klimat, wyszukiwanie utworow, lapanie dzwiekow ulotnych - bo w eterze. Chcialo sie zyc, tesknilismy za zachodem, ktory nas w koncu dopadl i stlamsil potworna sieczka i wielkim gownem pseudo muzycznym...