22.10.2010, 18:00
Też czytałem "Sułtanów Swingu" i z tego co wywnioskowałem po oglądanych wywiadach i przeczytanym tekście:
-prawie od początku istnienia DS non stop narzekali na wszystko David i Pick, jednak David wiódł prym (pick narzekał w związku z Making Movies, że po dojściu klawiszy perkusja została mocno przyćmiona), gdyby David nie odszedł, rozpadliby się, to wyszło wszystkim na dobre.
Mark też swoje dosypał, podobno takie teksty padały między nimi:
-should I play it this way?
-it always sounds the fucking same
Z resztą tak jak już pisaliście, Mark uważał Davida za słabego gitarzystę. Kolejna, że "Marka w studio traktowano jak Ayatollaha".
Każdy coś miał za paznokciem ;-)
-prawie od początku istnienia DS non stop narzekali na wszystko David i Pick, jednak David wiódł prym (pick narzekał w związku z Making Movies, że po dojściu klawiszy perkusja została mocno przyćmiona), gdyby David nie odszedł, rozpadliby się, to wyszło wszystkim na dobre.
Mark też swoje dosypał, podobno takie teksty padały między nimi:
-should I play it this way?
-it always sounds the fucking same
Z resztą tak jak już pisaliście, Mark uważał Davida za słabego gitarzystę. Kolejna, że "Marka w studio traktowano jak Ayatollaha".
Każdy coś miał za paznokciem ;-)

