22.10.2010, 00:19
Widzialem 3 razy Stinga na zywo. W zasadzie 2 razy Sting i raz The Police. Powiem tak... najpierw bylo 3/5, pozniej 0/5 a na the Police 2/5... Mysle ze sobie odpuszcze bo lekko mowiac Sting mnie wk... od pewnego czasu. Dla mnie jego ulubiony okres to pierwsza solowa plyta i pozniej niewiarygodna koncertowa Bring on the Night. Mariaz z Craigiem Davidem mnie zabil a odcinanie kuponow od popularnosci swoich najwiekszych przebojow i zawodzenie wieloryba w piesniach na lutnie, cytre i szumu lasu sredniowecznego napawa mnie odruchem wymiotnym
A taki byl dobry artysta
A taki byl dobry artysta

