02.09.2010, 18:27
Wczoraj w ramach festiwalu Solarworld w Bonn mialem okazje posluchac i zobaczyc Roxy Music. Koncert trwajaca niecale dwie godziny przelecial mi jak koncerty Marka. Bryan Ferry i zaloga w swietnej formie.Bogactwo dzwiekow , swietne aranzacje i rozbudowany zespol, naliczylem z dwanascie osob, w tym 4 czekoladowe kobiety - chorki i pani od smyczkow
. Manzara z lewej strony sceny z prawej jakis mlody ale obaj klasa, swietne partie gitaarowe, solowki do tego troche detych: saksofon i jakies inne traby: czy fujarki)wszystko gralo jak grac powinno. Do tego dwa ekrany po bokach i z tylu sceny rowniez. Tam byl puszczany koncert dla tych co mieli dalej lub ze slabszym wzrokiem (Ja). Ponadto w czasie nektorych utworow wyswietlane byly dawne teledyski do tych wlasnie utworow. Muzyka, gra swiatel, zmiennosc obrazow i glos Ferry´go powodowalo, iz koncert mijal bardzo szybko.
Na poczatku zagrane: Re-make Remode, moje ulubione More than this, Virginia plane, Love is drug, While my heart, A song for europa, To the strand, OUt of the blue, instrumentalne Tara,My only love, If there is somethfing,In every dreamhome, Ladytron,Editions of You na bisy Let´s dance together i Jealous guy
Kolejnosc utworow mi wypadla. Zywsze kawalki mieszaly sie z bardziej refleksyjnymi, naprawde swietny koncert, teraz juz malo kto tak gra. Bryan ferry i cala zaloga wystapili poza malymi wyjatkami w bialych koszulach i krawatach, panie w gustownych miniowkach
Ferry caly czas przechadzal sie po scenie tanczyl - pelen energii facet. Choc na twarzy widac zab czasu, to jednak nie widac go w jego zachowaniu i zywiolowosci na scenie.
Publika ok 3-4 tys. ludzi przewaznie mlodziesz z przed 20 lat, choc bylo widac i mlodszych fanow Bryana. Wybralbym sie jeszcze na nich.
. Manzara z lewej strony sceny z prawej jakis mlody ale obaj klasa, swietne partie gitaarowe, solowki do tego troche detych: saksofon i jakies inne traby: czy fujarki)wszystko gralo jak grac powinno. Do tego dwa ekrany po bokach i z tylu sceny rowniez. Tam byl puszczany koncert dla tych co mieli dalej lub ze slabszym wzrokiem (Ja). Ponadto w czasie nektorych utworow wyswietlane byly dawne teledyski do tych wlasnie utworow. Muzyka, gra swiatel, zmiennosc obrazow i glos Ferry´go powodowalo, iz koncert mijal bardzo szybko.Na poczatku zagrane: Re-make Remode, moje ulubione More than this, Virginia plane, Love is drug, While my heart, A song for europa, To the strand, OUt of the blue, instrumentalne Tara,My only love, If there is somethfing,In every dreamhome, Ladytron,Editions of You na bisy Let´s dance together i Jealous guy
Kolejnosc utworow mi wypadla. Zywsze kawalki mieszaly sie z bardziej refleksyjnymi, naprawde swietny koncert, teraz juz malo kto tak gra. Bryan ferry i cala zaloga wystapili poza malymi wyjatkami w bialych koszulach i krawatach, panie w gustownych miniowkach
Ferry caly czas przechadzal sie po scenie tanczyl - pelen energii facet. Choc na twarzy widac zab czasu, to jednak nie widac go w jego zachowaniu i zywiolowosci na scenie.Publika ok 3-4 tys. ludzi przewaznie mlodziesz z przed 20 lat, choc bylo widac i mlodszych fanow Bryana. Wybralbym sie jeszcze na nich.

