30.08.2010, 17:34
Ja się nie wybieram, ale kilka słów o Limp Bizkit. Dla mnie to jeden z najważniejszych zespołów końca lat 90. Ileż oni świeżości tchnęli w rock. To prawda - są agresywni, teksty przesycone wulgaryzmem. Ale muzycznie oni naprawdę są dobrzy. Raczej staram się słuchać to jak grają, niż o czym. Wes jest znakomitym gitarzystą, wynajduje różne brzmieniowe smaczki. Obok ostrości i zadziorności potrafią zagrać naprawdę piękne nuty. Jest tam dużo z maniery czarnego hip-hopu, choć rapuje/śpiewa biały Fred Durst, inaczej niż reszta, np. Eminem, on wydaje z siebie taką fajną histerię. Ani chwili się nie nudzę ich muzyką, różnorodną zresztą bardzo. Uwielbiam, szczególnie 3 pierwsze płyty. Bardzo ważna, oryginalna kapela, wyróżniająca się na scenie rockowej naszych czasów. Ogólnie myślę, że nu-metal, rap-metal to świetne nurty. Limp Bizkit nie jest żadnym tworem współczesnej komercji - to żywe emocje. Linkin Park np. moim zdaniem to ich kopia, nie grają tak energicznie.
Nie gram z nut, gram z serca

