26.08.2010, 17:04
"Inaczej np. z Gilmourem, podczas koncertu The Australian Pink Floyd Show miałem wrażenie, że na scenie stoi sam David. Może po prostu łatwiej było to podrobić"
Uderzyłeś Dawidzie w moją czułą nutę, więc muszę odpowiedzieć, choć ciut zboczę z tematu
. Sam byłem dwukrotnie na koncercie APFS i o ile mogę powiedzieć, że w przypadku Ściany podobieństwo do oryginału jest dość duże ( jeśli chodzi a całokształt ), to w pozostałym materiale PF panowie niestety troszkę gorzej sobie radzą. A i nawet w ścianie wystarczy posłuchać fragmentu solówki Comfortably Numb, żeby stwierdzić, że do Gilmoura daleka droga. W pozostałych utworach z The Wall już ciut mniejsza, ale różnica tak czy siak jest widoczna gołym okiem, a raczej uchem
Przy wstępie do Shine on ... to już jednak przepaść. Nie twierdzę, że Gilmoura nie da się dobrze "podrobić", ale ja jeszcze takiej podróbki nie słyszałem. Co nie znaczy, że jej nie ma. Na pewno panowie z APFS grający na wiośle ( a jest ich przecież kilku ) raczej takiej nie popełnią. Zapewne tożsamy wniosek wysnuję po koncercie Watersa w Łodzi. Tam co prawda na gitarze m.in. Snowy White, który był muzykiem towarzyszącym podczas pierwszej trasy The Wall, to jednak już na wydawnictwie koncertowym z tego wydarzenia od razu słychać co gra DG a co SW. I są to spore różnice, a przecież Snowy do przeciętniaków nie należy ( choć akurat w jego przypadku wchodzi w rachubę dość charakterystyczny styl gry na gitarze, który zawsze się wkrada, czy to w autorskich kompozycjach, czy też spod znaku PF ). Zgadzam się jednak, co do tego, że styl gry MK jest cięższy do podrobienia od tego co prezentował DG. Może to kwestia gry bez kostki. May w Queen też nie używał kostki ( grał monetą sześciopensową ) co też miało wpływ na niepowtarzalne ( i niepodrabialne ) brzmienie ( w tym przypadku swoje dawała także sama gitara ).
Uderzyłeś Dawidzie w moją czułą nutę, więc muszę odpowiedzieć, choć ciut zboczę z tematu
. Sam byłem dwukrotnie na koncercie APFS i o ile mogę powiedzieć, że w przypadku Ściany podobieństwo do oryginału jest dość duże ( jeśli chodzi a całokształt ), to w pozostałym materiale PF panowie niestety troszkę gorzej sobie radzą. A i nawet w ścianie wystarczy posłuchać fragmentu solówki Comfortably Numb, żeby stwierdzić, że do Gilmoura daleka droga. W pozostałych utworach z The Wall już ciut mniejsza, ale różnica tak czy siak jest widoczna gołym okiem, a raczej uchem
Przy wstępie do Shine on ... to już jednak przepaść. Nie twierdzę, że Gilmoura nie da się dobrze "podrobić", ale ja jeszcze takiej podróbki nie słyszałem. Co nie znaczy, że jej nie ma. Na pewno panowie z APFS grający na wiośle ( a jest ich przecież kilku ) raczej takiej nie popełnią. Zapewne tożsamy wniosek wysnuję po koncercie Watersa w Łodzi. Tam co prawda na gitarze m.in. Snowy White, który był muzykiem towarzyszącym podczas pierwszej trasy The Wall, to jednak już na wydawnictwie koncertowym z tego wydarzenia od razu słychać co gra DG a co SW. I są to spore różnice, a przecież Snowy do przeciętniaków nie należy ( choć akurat w jego przypadku wchodzi w rachubę dość charakterystyczny styl gry na gitarze, który zawsze się wkrada, czy to w autorskich kompozycjach, czy też spod znaku PF ). Zgadzam się jednak, co do tego, że styl gry MK jest cięższy do podrobienia od tego co prezentował DG. Może to kwestia gry bez kostki. May w Queen też nie używał kostki ( grał monetą sześciopensową ) co też miało wpływ na niepowtarzalne ( i niepodrabialne ) brzmienie ( w tym przypadku swoje dawała także sama gitara ).

