21.08.2010, 12:54
Stach napisał(a):No dobrze, ale nie zapominajmy, że większość z tych muzyków, np. Alan Clark miał wielki wpływ na brzmienie Dire Straits, jego gra na klawiszach była charakterystyczna i rozpoznawalna od razu, podobnie Mel Collins do kapitalny muzyk. Słuchamy ich wszystkich przecież na płytach. Nie zgadzam się do końca z określeniem "chałtura", nie można zapominać, że Dire Straits to nie tylko Mark Knopfler, ale też inni znakomici muzycy. Choć pod dawną nazwą nie powinni występować. I dziwię się też, że po rozpadzie zespołu muzycy nie zaangażowali się w jakichś innych znanych kapelach. To dobrzy muzycy i na pewno by się gdzieś zakręcili. Ale może zbijali kasę na dawnym Dire i im się nie chciało. Szkoda, że tak sytuacja wygląda. Nie wiadomo jak to jest do końca... może panowie nie są obecnie w dobrych stosunkach? Widać, że Mark jedynie z Illsley'em i Fletcherem nadają na wspólnych falach, ale zobaczcie - mówi się, że Mark był swego czasu dyktatorem i ciągnął resztę za uszy, być może też z tego powodu ciężko jest się zbratać z byłymi muzykami. A oni sami - nie mają takiej siły przebicia bez Marka. Jasne... sytuacja do reaktywacji ciężka - dokładnie też nie wiemy dlaczego. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Podobna sytuacja jest z zespołem Electric Light Orchestra. Jeff Lynne też nie utrzymuje stosunków z większością dawnego składu, a oni nadal grają... Co do praw - tak to raczej nie będzie miało miejsca bez Marka, chodziło mi tylko o prawa do nazwy.
Wpływ Alana Clarka (i innych muzykw) na pewno nie był "wielki". Pewnie jakiś był, ale słowo "wielki" z pewnością tutaj nie pasuje.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
A new morning has begun..."


. Szkoda, że tak sytuacja wygląda. Nie wiadomo jak to jest do końca... może panowie nie są obecnie w dobrych stosunkach? Widać, że Mark jedynie z Illsley'em i Fletcherem nadają na wspólnych falach, ale zobaczcie - mówi się, że Mark był swego czasu dyktatorem i ciągnął resztę za uszy, być może też z tego powodu ciężko jest się zbratać z byłymi muzykami. A oni sami - nie mają takiej siły przebicia bez Marka. Jasne... sytuacja do reaktywacji ciężka - dokładnie też nie wiemy dlaczego. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Podobna sytuacja jest z zespołem Electric Light Orchestra. Jeff Lynne też nie utrzymuje stosunków z większością dawnego składu, a oni nadal grają... Co do praw - tak to raczej nie będzie miało miejsca bez Marka, chodziło mi tylko o prawa do nazwy.