Barto napisał w czasie przerwy śniadaniowej, to ja skrobnę coS w czasie poobiedniej 
Jak napisałem wcześniej - zlot - mimo że to krótkie słowo - oznacza milion różnych drobnych sytuacji, zdarzeń, rozmów które zapamiętuję sobie gdzieś z tyłu głowy i wracam do nich we wspomnieniach.
Mam to wielkie szczęscie że mogę obserwować przygotowania do tych 'świąt', jak powiedział Jambo - przyjeżdżam dzień-dwa wcześniej i robię sobie małe wakacje w Krakowie.
Pewnie z czasem troszkę się te wspomnienia spiorą i zmechacą
, ale z tegorocznego zlotu napewno nie zapomnę:
Ogromnego zaangażowania organizatorów - Szpilki która kombinuje gdze by tu jeszcze
podrzucić plakat informujący o zlocie, robi nam kawę i obsługuje klientów w Nandu
Howarda który, mimo że to oaza spokoju i opanowania jest dosłownie wszędzie gdzie trzeba coś zrobić - wpada na planty z werbelkiem pod pachą,gra na próbach z Martim i z nami ,przewozi sprzęt potrzebny na koncercie kombinując przy tym niemało jak wykiwać straż miejską, robi zdjęcia na zlocie itp itd
Józka z Nandu biegnącego jak oszalały (upał 35st.) po jakiś brakujący kabel
Martiego który jak zawsze skądś wytrzasnął nagrody do konkursów - kubki (nadal nie wygrałem...) czapeczki, długopisy i jak zawsze nie pomagał nosić sprzętu
Barta który jednocześnie!
uczy się tekstów żeby nie śpiewać z kartki,nosi sprzęt,kombinuje skąd wytrzasnąć dzwoneczki czy jak im tam to remembrance day, uczy się grać na harmonijce solo do pipera,układa pytania konkursowe,przykleja zdjęcia z miejscami knopflerowymi na kartoniki (na moje telefoniczne pytanie 5 minut przed wyjazdem z poznania 'co ci Bart kupić na drogę - piwko,kanapkę' odpowiada 'piwko nie, klej biurowy mi kup!')
Zlotowej autoprezentacji forumowiczów -szczególnie zlotowych debiutantów
bardzo fajny pomysł!
Swojej radości z tego że Bet,Macsa,Wacek,Grzegorz,Waldek i reszta 'starych znajomych' dali radę i dotarli, w tym Bet jak zwykle z fajną dziewczyną a Waldek jak zwykle z przeszkodami
Nawet Smok się stawił we własnej osobie, nawet Bartek i Grześ dali radę dojechać 
Czadu z jakim zagrała grupa Martiego - było głośno (Imeeeeelda, baby!) i energetycznie (Money-for-nothing and the chicks-for-free). Gitarki ładnie ze sobą gadały (Marti+Krzycho), basik plumkał jak w oryginale (Sonia), perkusja-wiadomo - pełna profeska made by Howard, saks nawet był, papierosik się palił (kiedy to rzucę...) piwko się piło, nózka chodziła - czego chcieć więcej
Aaaaa - no i wokal....wokal!!! Basia poleciała 'Newsem' tak że mi gęsia skóra wyszła
Pozatym...hehe..... powiem tak - no nie mam nic przeciwko temu żeby dziewczyny śpiewały Knopflera
!
cdn.

Jak napisałem wcześniej - zlot - mimo że to krótkie słowo - oznacza milion różnych drobnych sytuacji, zdarzeń, rozmów które zapamiętuję sobie gdzieś z tyłu głowy i wracam do nich we wspomnieniach.
Mam to wielkie szczęscie że mogę obserwować przygotowania do tych 'świąt', jak powiedział Jambo - przyjeżdżam dzień-dwa wcześniej i robię sobie małe wakacje w Krakowie.
Pewnie z czasem troszkę się te wspomnienia spiorą i zmechacą
, ale z tegorocznego zlotu napewno nie zapomnę:Ogromnego zaangażowania organizatorów - Szpilki która kombinuje gdze by tu jeszcze
podrzucić plakat informujący o zlocie, robi nam kawę i obsługuje klientów w NanduHowarda który, mimo że to oaza spokoju i opanowania jest dosłownie wszędzie gdzie trzeba coś zrobić - wpada na planty z werbelkiem pod pachą,gra na próbach z Martim i z nami ,przewozi sprzęt potrzebny na koncercie kombinując przy tym niemało jak wykiwać straż miejską, robi zdjęcia na zlocie itp itd
Józka z Nandu biegnącego jak oszalały (upał 35st.) po jakiś brakujący kabel
Martiego który jak zawsze skądś wytrzasnął nagrody do konkursów - kubki (nadal nie wygrałem...) czapeczki, długopisy i jak zawsze nie pomagał nosić sprzętu
Barta który jednocześnie!
uczy się tekstów żeby nie śpiewać z kartki,nosi sprzęt,kombinuje skąd wytrzasnąć dzwoneczki czy jak im tam to remembrance day, uczy się grać na harmonijce solo do pipera,układa pytania konkursowe,przykleja zdjęcia z miejscami knopflerowymi na kartoniki (na moje telefoniczne pytanie 5 minut przed wyjazdem z poznania 'co ci Bart kupić na drogę - piwko,kanapkę' odpowiada 'piwko nie, klej biurowy mi kup!')Zlotowej autoprezentacji forumowiczów -szczególnie zlotowych debiutantów
bardzo fajny pomysł!Swojej radości z tego że Bet,Macsa,Wacek,Grzegorz,Waldek i reszta 'starych znajomych' dali radę i dotarli, w tym Bet jak zwykle z fajną dziewczyną a Waldek jak zwykle z przeszkodami
Nawet Smok się stawił we własnej osobie, nawet Bartek i Grześ dali radę dojechać 
Czadu z jakim zagrała grupa Martiego - było głośno (Imeeeeelda, baby!) i energetycznie (Money-for-nothing and the chicks-for-free). Gitarki ładnie ze sobą gadały (Marti+Krzycho), basik plumkał jak w oryginale (Sonia), perkusja-wiadomo - pełna profeska made by Howard, saks nawet był, papierosik się palił (kiedy to rzucę...) piwko się piło, nózka chodziła - czego chcieć więcej

Aaaaa - no i wokal....wokal!!! Basia poleciała 'Newsem' tak że mi gęsia skóra wyszła
Pozatym...hehe..... powiem tak - no nie mam nic przeciwko temu żeby dziewczyny śpiewały Knopflera
!cdn.

