01.08.2005, 05:31
Nie słyszałem jeszcze koncertowej wersji tego numeru, wszystko przede mną. Świetnie zbudowane napięcie, ale za krótko odrobinę.Myślę,że kobieta jest tu postacią główną.Ponoć na jakimś koncercie(czytałem w którymś poście) Marek dowiedział się, że jego pani go zostawiła i zaśpiewał ten utwór z takim dołem i na wskroś przejmującą solówką,ze kawałek wyszedł przepięknie.
Swoją drogą - fajnie się go gra gdy ma się doła. No i można zagrać go swojej kobiecie jak zacznie jej odbijać
Swoją drogą - fajnie się go gra gdy ma się doła. No i można zagrać go swojej kobiecie jak zacznie jej odbijać

