Dlugo sie przymierzalem co napisac o wyprawie na londyn.
Hmm co rzec, marzenia sie spelniaja, pamietam rozmowe z waldkiem w sierpniu w tamtym roku i decyzje ruszamy na londyn, wtedy to wydawalo sie tak dalekie a teraz juz mamy to za soba. Trzeba marzyc i dazyc do celow ktore sobie wyznaczymy, a jesli mamy jeszcze wplyw na realizacje tych marzen tym lepiej. Prawda Waldku Jambo Jet (historia z samolotami gdyby ktos nie byl w temacie ale mysle ze waldek skrobnie cos na ten temat) Nawet gdy wszystko przeciwko nam, wulkan mgla, odleglosc zmeczenie a mimo jest wola to sie spelnia. Waldku wyrazy szacunku za twoj wyczyn. Pokazales ze mozna
.
W glowie mam niezly galimatias od czego zaczac jak pisac(uwazac na bledy
)co wazne a co nie. Rozpoczne o ...
Z Frankfurtu wylecialem o godzinie 10.40 (opozniony o 30 min) z niemalym stresem. Lece do Londynu na heathrow (kto tam byl wie o co chodzi) jak sie nie zgubic, nie znam ang. itp itd.
W londynie jestem ok 12.00 wyspowego czasu. Snuje sie korytarzami Lotniska heathrow, trwa to dobre 15 min jak nie wiecej , podazam za way out ( mysle chyba chodzi o aut czyli co na zewnatrz) okazalo sie ze dobrze zrobilem Way out to wyjscie. Doszedlem do metra underground w Piccadily, mam dwie opcje jazdy do hostelu, wybieram dluzsza okazuje sie ze swienie.
Na stacji Piccadily Circus przesiadam sie w Linie Bakerlo i po 6 stacjach (chyba) wysiadam zaraz przy Hostelu. Patrze Green man, zagladam przez okno, ktos jest, jakies twarze ze wschodu, mysle jest ok, to twarze slowianskie, rysy i uroda tez, wchodze i witam sie, w srodku czakaja Bet z Karolina
Wypijam piwo i czekamy na reszte. Po jakiejs godzinie zjawiaja sie inni, dojezdzaja wszyscy, oprocz Waldka
, ktory juz w metrze, w drodze o hostelu poinformowal mnie w rozmowie tel. ze jest w gdansku bo mgla. Smutno ale wierze ze dojecdzie na jutrzejszy koncert)
Ekipa jest SWIETNA. I chcialbym w tym miejscu wszystkim podziekowac. Ciesze sie ze moglem Was poznac osobiscie.
Hmm co rzec, marzenia sie spelniaja, pamietam rozmowe z waldkiem w sierpniu w tamtym roku i decyzje ruszamy na londyn, wtedy to wydawalo sie tak dalekie a teraz juz mamy to za soba. Trzeba marzyc i dazyc do celow ktore sobie wyznaczymy, a jesli mamy jeszcze wplyw na realizacje tych marzen tym lepiej. Prawda Waldku Jambo Jet (historia z samolotami gdyby ktos nie byl w temacie ale mysle ze waldek skrobnie cos na ten temat) Nawet gdy wszystko przeciwko nam, wulkan mgla, odleglosc zmeczenie a mimo jest wola to sie spelnia. Waldku wyrazy szacunku za twoj wyczyn. Pokazales ze mozna
.W glowie mam niezly galimatias od czego zaczac jak pisac(uwazac na bledy
)co wazne a co nie. Rozpoczne o ...Z Frankfurtu wylecialem o godzinie 10.40 (opozniony o 30 min) z niemalym stresem. Lece do Londynu na heathrow (kto tam byl wie o co chodzi) jak sie nie zgubic, nie znam ang. itp itd.
W londynie jestem ok 12.00 wyspowego czasu. Snuje sie korytarzami Lotniska heathrow, trwa to dobre 15 min jak nie wiecej , podazam za way out ( mysle chyba chodzi o aut czyli co na zewnatrz) okazalo sie ze dobrze zrobilem Way out to wyjscie. Doszedlem do metra underground w Piccadily, mam dwie opcje jazdy do hostelu, wybieram dluzsza okazuje sie ze swienie.
Na stacji Piccadily Circus przesiadam sie w Linie Bakerlo i po 6 stacjach (chyba) wysiadam zaraz przy Hostelu. Patrze Green man, zagladam przez okno, ktos jest, jakies twarze ze wschodu, mysle jest ok, to twarze slowianskie, rysy i uroda tez, wchodze i witam sie, w srodku czakaja Bet z Karolina
Wypijam piwo i czekamy na reszte. Po jakiejs godzinie zjawiaja sie inni, dojezdzaja wszyscy, oprocz Waldka
, ktory juz w metrze, w drodze o hostelu poinformowal mnie w rozmowie tel. ze jest w gdansku bo mgla. Smutno ale wierze ze dojecdzie na jutrzejszy koncert)Ekipa jest SWIETNA. I chcialbym w tym miejscu wszystkim podziekowac. Ciesze sie ze moglem Was poznac osobiscie.

