01.06.2010, 12:25
Ja naprawdę bardzo lubię Watersa, także za jego zgryźliwość i złośliwość.
Ale nie jestem głuchy (choć to podobno choroba zawodowa wszystkich radiowców). Głos Rogera dawno stracił "to coś", o czym pisze Robson. Stał się niemelodyjny i po prostu nieprzyjemny. Co nie zmienia faktu, że na poważnie rozważam wybranie się na koncert.
Ale nie jestem głuchy (choć to podobno choroba zawodowa wszystkich radiowców). Głos Rogera dawno stracił "to coś", o czym pisze Robson. Stał się niemelodyjny i po prostu nieprzyjemny. Co nie zmienia faktu, że na poważnie rozważam wybranie się na koncert.

