31.05.2010, 12:17
Dokładnie. A poza tym to Roger Waters nigdy nie był wybitnym wokalistą ale właśnie te jego emocjonalne melodeklamacje zachwycaly mnie na płytach najbardziej. To coś w barwie jego głosu nie pozwalało przejść obojętnie. Nawet jeśli przyjmiemy nie do końca trafne stwierdzenie "wyeksploatowanie" to bardziej bym je widział pod kątem doświadczenia które słychać w jego głosie. Albo jak mówi moja radiowa koleżanka to jeden z takich scharatanych głosów. I to jest siłą m.in. jego przekazu
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

