26.05.2010, 18:00
Finalnie mam DVD oznaczone tytułem 'dIRE sTRAITS aLCHEMY'. 
Krótko:
Obraz lekko poprawiony, bardziej wyraziste kolory, trochę jaśniejsze i pełniejsze barwy. Generalnie bez rewelacji.
Dźwięk to inna generacja, czysty, przestrzenny - o niebo lepszy od wcześniejszego remasteringu CD. Zmiany dotknęły wszystkich instrumentów i dobrze to słychać od pierwszych sekund aż po ostatnie. Końcówka Tunnel Of Love zapiera dech jeszcze bardziej (te bębny na finale!) a wejście do Solid Rock potrafi obudzić demona rock'n'rolla.
Podsumowując: Koncert, który znamy na pamięć, ale naprawdę warto mieć tę wersję, choćby z uwagi na fenomenalny dźwięk. Nie wspomniałem o przejściu między 2 a 3 zwrotką Tunnel Of Love - Mmmm, ogień jakiego jeszcze nie było!

Krótko:
Obraz lekko poprawiony, bardziej wyraziste kolory, trochę jaśniejsze i pełniejsze barwy. Generalnie bez rewelacji.
Dźwięk to inna generacja, czysty, przestrzenny - o niebo lepszy od wcześniejszego remasteringu CD. Zmiany dotknęły wszystkich instrumentów i dobrze to słychać od pierwszych sekund aż po ostatnie. Końcówka Tunnel Of Love zapiera dech jeszcze bardziej (te bębny na finale!) a wejście do Solid Rock potrafi obudzić demona rock'n'rolla.

Podsumowując: Koncert, który znamy na pamięć, ale naprawdę warto mieć tę wersję, choćby z uwagi na fenomenalny dźwięk. Nie wspomniałem o przejściu między 2 a 3 zwrotką Tunnel Of Love - Mmmm, ogień jakiego jeszcze nie było!
...now the sun's gone to hell...
...and the moon's riding high...
...and the moon's riding high...

