21.05.2010, 09:20
Dzien dobry wszystkim.
Jestem po koncercie pendragonu. Zwloklem sie do domu ok 1 w nocy, chcialem cos napisac na swiezo ale byly jakies klopoty.
Wybierajac sie na koncert Pendraonu, myslalem sobie , jaka muzyka czeka na mnie w Colos Saal w Aschafenburgu?Zachecony przez niektorych forumowiczow , przez niektorych ostrzegany jednak sie zdecydowalem. Musze powiedziec ze nie zaluje. Takiej zywiolowej grupy dawno nie widzialem. Wokalista i gitarzyta (lepszy gitarzysta niz wokalista wg. mnie) mial swietny kontakt z publicznoscia, przed kazda piosenka, bardziej nalezy powiedziec przed kazdym projektem, bo trudno w tej muzyce mowic o utworach, nastepowal wstep, wyjasnienie jak powstal projekt, co muzycy chcieli wyrazic (z tego co wywnioskowalem - brak znajomosci ang.
) i wszystko bylo dodatkow okraszane jakims zartem. Wokalista probowal nawet cos mowic po niemiecku "Das ist ein nesues Lied"
Repertuar byl mieszaninya starego z nowym , przesunieciem akkcentu na nowe. Plyty Pure i Belive.
Widownie (300 osob na oko) mimo ze niemiecka reagowala zywiolowo i dialogowala z muzykami. Zespol otrzymal wiele braw. To co mi sie podobalo to wyjscie wokalisty do ludzi pod koniec koncert. Poszedl chlop do Ludu , miedzy Lud.
Pendragon gral ponad dwie godziny, muzycy klasa, choc musialem sie przestawic w czasie koncertu na tego typu muzyke. Barcik miales racje. perkusista jest za... bisty jakby to wspolczesnym jezykiem okreslic. Pozniej wstawie kilka zdjec z koncert dla ilustracji (bylo mozna bez problemow cykac). Wokal , gitara klasa - nawiazania do Pink Floyd, keyboard rowniez klasa - wejscia przypominaly mi muzyke Marillion. Basista ok. Perkusja - Scott - chyba najlepszy perkusista ktorego widzialem do tej pory (choc w Dream Theater i w Porcupine tez byli swietni)moze to kwestia, ze bylem bardzo blisko sceny i muzykow, wiec moglem sie przyjrzec z bliska ich poczynaniom, twarzom
Koncert swietny polecam.
Jestem po koncercie pendragonu. Zwloklem sie do domu ok 1 w nocy, chcialem cos napisac na swiezo ale byly jakies klopoty.
Wybierajac sie na koncert Pendraonu, myslalem sobie , jaka muzyka czeka na mnie w Colos Saal w Aschafenburgu?Zachecony przez niektorych forumowiczow , przez niektorych ostrzegany jednak sie zdecydowalem. Musze powiedziec ze nie zaluje. Takiej zywiolowej grupy dawno nie widzialem. Wokalista i gitarzyta (lepszy gitarzysta niz wokalista wg. mnie) mial swietny kontakt z publicznoscia, przed kazda piosenka, bardziej nalezy powiedziec przed kazdym projektem, bo trudno w tej muzyce mowic o utworach, nastepowal wstep, wyjasnienie jak powstal projekt, co muzycy chcieli wyrazic (z tego co wywnioskowalem - brak znajomosci ang.
) i wszystko bylo dodatkow okraszane jakims zartem. Wokalista probowal nawet cos mowic po niemiecku "Das ist ein nesues Lied" Repertuar byl mieszaninya starego z nowym , przesunieciem akkcentu na nowe. Plyty Pure i Belive.
Widownie (300 osob na oko) mimo ze niemiecka reagowala zywiolowo i dialogowala z muzykami. Zespol otrzymal wiele braw. To co mi sie podobalo to wyjscie wokalisty do ludzi pod koniec koncert. Poszedl chlop do Ludu , miedzy Lud.
Pendragon gral ponad dwie godziny, muzycy klasa, choc musialem sie przestawic w czasie koncertu na tego typu muzyke. Barcik miales racje. perkusista jest za... bisty jakby to wspolczesnym jezykiem okreslic. Pozniej wstawie kilka zdjec z koncert dla ilustracji (bylo mozna bez problemow cykac). Wokal , gitara klasa - nawiazania do Pink Floyd, keyboard rowniez klasa - wejscia przypominaly mi muzyke Marillion. Basista ok. Perkusja - Scott - chyba najlepszy perkusista ktorego widzialem do tej pory (choc w Dream Theater i w Porcupine tez byli swietni)moze to kwestia, ze bylem bardzo blisko sceny i muzykow, wiec moglem sie przyjrzec z bliska ich poczynaniom, twarzom
Koncert swietny polecam.

