19.05.2010, 13:55
Faf-pięknie 
Reszta-pięknie
Dawno temu, koniec lat 80-tych, mój wujek, wtedy student w Krakowie, przywiózł przegraną z CD taśme (potem okazało się, że to BiA) i namawiał mnie do jej posłuchania-mówił, że to Mark Knopfler (może gdyby powiedział Dire Straits?). Ale ja usilnie się broniłem, bo byłem zainteresowany Ennio Morricone czy Vangelisem a nie jakimś tam Markiem Knopflerem (w ogóle kto to był?)i powiedziałem mu, że nie bedę słuchał jakiegoś tam "frajera" Knopflera... Uwierzycie!?
W tes sposób mój pierwszy Knopflerowy raz przesunął się na koniec roku 1992.
Ps. Pamiętam, że kiedyś tam coś mi przegrał na taśme (BASF-ech te czasy hehehe) i na końcu było (teraz to wiem): Once Upon A Time In The West oraz Where Doy You Think... z płyty studyjnej Zapytałem, kto to, a on, że Eric Clapton+Mark Knopfler. Teraz z tego chce mi się śmiać

Reszta-pięknie

Dawno temu, koniec lat 80-tych, mój wujek, wtedy student w Krakowie, przywiózł przegraną z CD taśme (potem okazało się, że to BiA) i namawiał mnie do jej posłuchania-mówił, że to Mark Knopfler (może gdyby powiedział Dire Straits?). Ale ja usilnie się broniłem, bo byłem zainteresowany Ennio Morricone czy Vangelisem a nie jakimś tam Markiem Knopflerem (w ogóle kto to był?)i powiedziałem mu, że nie bedę słuchał jakiegoś tam "frajera" Knopflera... Uwierzycie!?
W tes sposób mój pierwszy Knopflerowy raz przesunął się na koniec roku 1992.
Ps. Pamiętam, że kiedyś tam coś mi przegrał na taśme (BASF-ech te czasy hehehe) i na końcu było (teraz to wiem): Once Upon A Time In The West oraz Where Doy You Think... z płyty studyjnej Zapytałem, kto to, a on, że Eric Clapton+Mark Knopfler. Teraz z tego chce mi się śmiać
A long time ago came a man on a track...

